Pismo Związku Polaków na Łotwie

20 lat Polskiej Szkoły w Krasławiu

"Przeszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej"
Cyprian Kamil Norwid

Jakże pięknie wpisują się słowa Cypriana Kamila Norwida w atmosferę obchodów dwudziestolecia Szkoły Polskiej w Krasławiu. Atmosferę radości, w niektórych momentach – podniosłości, ale nie patetyczności, liryczności, melancholii, zadumy...

Pan Longin Komołowski i konsul Janusz Dawidowicz składają kwiaty przy pomniku żołnierzy polskich poległych w Kampanii Łatgalskiej.

Po długich przygotowaniach i tygodniach stresu 25 listopada 2011 roku już od rana wyczekiwaliśmy gości, jako znaku mówiącego nam, że to na pewno ten dzień – dzień, w którym szkoła w małym Krasławskim miasteczku obchodzić będzie swój doniosły jubileusz – dwadzieścia lat istnienia na Łotwie. Nie co dzień się zdarza, że zaszczycają nas swoją obecnością tak dostojne osobistości jak Konsul Janusz Dawidowicz czy Prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" – pan Longin Komołowski. Wśród gości byli również przedstawiciele władz miasta Krasławia z burmistrzem – Gunarsem Upenieksem na czele, dyrektorzy zaprzyjaźnionych szkół – pani Gertruda Grave z Polskiego Gimnazjum im. Józefa Piłsudskiego w Dyneburgu oraz dyrektor Gimnazjum Łotewskiego w Krasławiu – pan Janis Tukans. Na uroczystość przybyli też prezesi oddziałów Związku Polaków na Łotwie – w Dyneburgu Ryszard Stankiewicz oraz w Krasławiu – Józef Dobkiewicz. Obecni byli również: pani Dyrektor Centrum Kultury Polskiej w Dyneburgu (z którym współpracujemy) Żanna Stankiewicz, ksiądz naszej parafii Edward Woroniecki oraz nauczyciele i goście z Polski, absolwenci, pracownicy szkoły, rodzice i uczniowie.

Oficjalną część obchodów poprzedziła uroczysta msza święta w kościele pod wezwaniem św. Ludwika, ufundowanym w XVIII wieku przez Jana Ludwika Platera, do dziś namacalnym śladzie polskości w Krasławiu. Następnie udaliśmy się w stronę cmentarza, aby złożyć hołd żołnierzom poległym na ziemiach łotewskich w 1920 roku podczas Kampanii Łatgalskiej, kiedy to Polacy walczyli ramię w ramię z Łotyszami za wolność "naszą i waszą". Pomnik żołnierzy polskich znajduje się tuż przy bramie wejściowej na cmentarz, dobrze widoczna z ulicy biało-czerwona wstążka powiewająca na wietrze przypomniała nam po raz kolejny o roli Polaków na Łotwie, z tego też względu moment złożenia kwiatów przez Konsula Dawidowicza i pana Komołowskiego był niezwykle wzruszający.

"Kropelki" i nauczyciele śpiewają piosenki pożegnalne.

Kolejnym punktem był przewidziany w szkole program artystyczny. Wchodząc do budynku, można było obejrzeć wystawę dotyczącą Krasławia, przygotowaną przez Władysława Kropiewnickiego, nauczyciela historii dawniej pracującego w szkole. Poza tym w progach Polskiej Szkoły Podstawowej im. hr. Platerów gości witały biało-czerwone akcenty, szkoła wyglądała tego dnia wyjątkowo pięknie. Na korytarzach rozbrzmiewała czysta polska mowa, aż trudno było uwierzyć, że znajdujemy się tysiąc kilometrów od rodzinnego kraju. Miłe i jednocześnie pełne wzruszeń chwile przeżyliśmy podczas trwającego półtorej godziny programu artystycznego. W krótkim przedstawieniu przypomnieliśmy historię szkoły, pochwaliliśmy się osiągnięciami naszych uczniów oraz rezultatami współpracy z różnymi instytucjami z Polski. Poza tym można było posłuchać wspomnień nauczycieli pracujących w Krasławiu w latach ubiegłych oraz życzeń składanych przez licznie przybyłych gości. W oficjalnych przemówieniach oprócz refleksji i wspomnień nie brakowało słów uznania, gratulacji oraz życzeń sukcesów i kolejnych jubileuszy. Nie zapomnieliśmy również o tych, którzy od nas odeszli, ich pamięć uczciliśmy chwilą ciszy. Program upiększały piosenki w wykonaniu naszych szkolnych "gwiazd" – "Kropelek". Miłym muzycznym akcentem wieczoru była też dedykowana Polskiej Szkole pieśń w wykonaniu "Strumienia". Uroczyste obchody zakończone zostały wspólnym odśpiewaniem przez "Kropelki" i grono pedagogiczne piosenek "Vēl ir laiks" i "Pożegnania czas" oraz wręczeniem podziękowań i dyplomów.

Zaproszeni goście z Polski.

Po oficjalnym programie odbył się poczęstunek dla zaproszonych gości. W kameralnej atmosferze smakując bigos, goście toczyli niekończące się rozmowy nie tylko na temat uroczystości.

Lucyna Ejma