Pismo Związku Polaków na Łotwie

NIEZWYKŁE PRZYPADKI ANONIMOWEGO DZIEŁA

Podróże Inflantczyka.

Z Rygi do Warszawy i po Polsce
w latach 1791-1793 Fryderyka Schulza.

W latach 1795-1796 ukazało się w Berlinie trzytomowe anonimowe dzieło pod tytułem Podróż z Rygi do Warszawy, które pod koniec XVIII wieku wzbudziło duże zainteresowanie. Wielu czytelników próbowało dociec, kim jest ów tajemniczy autor, nietrudno więc zgadnąć, że przypisywano je wielu twórcom m.in. pastorowi kurlandzkiemu Gottliebowi Merkelowi. Typowano błędnie, gdyż Merkel nigdy w Polsce nie był, a Warszawa opisana w Podróżach dowodziła gruntownej znajomości miasta i zamieszkującego je społeczeństwa.

W rzeczywistości nieznanym autorem okazał się Joachim Christian Fryderyk Schulz, który utwory podpisywał swoim trzecim imieniem Fryderyk. Zanim Schulz został poczytnym pisarzem i uzyskał godność profesora historii w Mitawie wiele musiało się w jego życiu zdarzyć. Choć omawiana pozycja nosi tytuł Podróże Inflantczyka, jego autor z urodzenia był Niemcem, który przyszedł na świat w Magdeburgu w 1762 roku w rodzinie mieszczańskiej. Ojciec jego był gorzelnikiem, który udał się w podróż do Indii Wschodnich i odtąd słuch po nim zaginął.

Jako dziesięcioletnie dziecko Fryderyk próbował uciec z domu i przyłączyć się do trupy teatralnej, co było jego wielkim marzeniem. Trudy wędrownego życia sprawiły, że po pewnym czasie zdecydował się jednak powrócić i rozpocząć naukę w magdeburskim gimnazjum. Schulz był zdolnym uczniem, nauka nie sprawiała mu trudności, ale nagła śmierć matki zmusiła go do przerwania edukacji w wieku siedemnastu lat. Postanowił poszukać szczęścia w Halle – najbliższym mieście uniwersyteckim, licząc, że uda mu się tam zarobić na utrzymanie tłumaczeniami z francuskiego, którego dobrą znajomość wyniósł ze szkoły. Zajęcie to pozwalało mu się utrzymać i nawiązać znajomości ze studentami, którzy widząc jego trudne położenie materialne nieraz pomagali mu finansowo. W tej sytuacji wybiera on jedyną możliwą drogę kariery dla młodzieńca z ubogiego domu i wstępuje na wydział teologiczny, na którym udaje mu się utrzymać przez półtora roku, choć nieraz młodemu studentowi doskwiera głód i chłód. Na dłuższe studia brakło mu funduszy, więc ostatecznie Schulz udaje się przez Saksonię do Drezna, gdzie jeszcze raz szuka szczęścia w trupie teatralnej. Życie wędrownego aktora nie przynosi mu oczekiwanego dobrobytu, więc postanawia spróbować swych sił jako pisarz.

Pisze powieść Moritz, w stylu modnych w owym czasie werteriad, która przyniosła mu sławę i bogactwo o jakim zawsze marzył. Oprócz pisania, zajmował się pracami przekładowymi z francuskiego i angielskiego. Wiele podróżuje po Niemczech pomieszkując trochę w Wiedniu, Berlinie i Weimarze. Będąc poczytnym pisarzem należy do śmietanki towarzyskiej i zaprzyjaźnia się z wieloma ówczesnymi twórcami m.in. z Janem Gotfrydem Seumem i Janem Krzysztofem Bodem, który staje się bliskim przyjacielem i mentorem artysty. Dzięki niemu Schulz dostaje nawet zaproszenie do loży wolnomularskiej. Okres przyjaźni z Bodem jest najpłodniejszym okresem w życiu Fryderyka, a jego śmierć bardzo nim wstrząsnęła.

W roku 1789 gnany chęcią przygody i iście reporterskim instynktem porzuca swoje wygodne życie cenionego literata i wyrusza do Paryża na wieść o poprzedzających rewolucję wypadkach. Rok pobytu w stolicy Francji przy dużej dyscyplinie pisarskiej owocuje aż dwoma książkami: Geschichte der grossen Revolution in Frankreich ("Historia Wielkiej Rewolucji we Francji") oraz szkicami pod tytułem Ueber Paris und die Pariser ("O Paryżu i paryżanach"). Po powrocie z Francji dzięki protekcji siostry księżnej kurlandzkiej Elizy von der Recke, otrzymuje stanowisko profesora literatury w nowej uczelni Academia Petrina w Mitawie, do której przyjeżdża w styczniu 1791 roku.

Po burzliwych wydarzeniach rewolucji francuskiej Schulz nie potrafi już tylko skupić się na pracy literackiej i naukowej. Widząc niesprawiedliwe traktowanie łotewskich chłopów, którzy nie mieli żadnych praw, przez sprawującą władzę szlachtę niemiecką, postanawia zrobić coś dla poprawy ich losu. Jesienią 1791 roku mieszczanie posyłają z delegacją Schulza i kupca Vierhuffa do Warszawy, by zdali sprawę z ciężkiej doli Łotyszy obozowi demokratycznemu w Warszawie, który miał tę sprawę poruszyć na Sejmie Czteroletnim.

Choć pierwszy pobyt Schulza w Warszawie trwał prawie rok (od września 1791 do czerwca 1792) to w tym czas Schulz zdążył wydać jedynie po francusku oraz w tłumaczeniu polskim broszurę pod tytułem: List mieszczanina kurlandzkiego do jednego ze swych ziomków w Warszawie. Była ona odpowiedzią na inną broszurę wydaną przez szlachcica inflanckiego optującego przeciwko prawom dla mieszczan. Oprócz tej pracy niewiele się udało Schulzowi zdziałać dla sprawy mieszczan inflanckich, o czym pisze, że Kołłątaj deklarację bez znaczenia tyczącą się miast kurlandzkich ledwie wymodlić potrafił. Z powodu małej skuteczności delegacji do uczestników Sejmu Wielkiego, wraz z Vierhuffem podjął jeszcze interwencję u księżnej kurlandzkiej, licząc na starą protekcję i zainteresowania literackie księżnej. Niestety nie chciała ona interweniować u szlachty niemieckiej, o co prosił ją Schulz. A kiedy po dwóch tygodniach jeszcze raz odwiedził ją prosząc, by procesujący się ze szlachtą niemiecką mieszczanie mogli odwoływać się do sądu w Warszawie, księżna niechętna całej sprawie, nie kryła swego zniecierpliwienia.

Nieudane poselstwo nadwerężyło zdrowie Schulza, któremu lekarze i oddani przyjaciele zalecili zmienić klimat. Przez Polskę, Niemcy i Austrię udał się do Italii, gdzie jego kuracja trwała dwa lata. 17 kwietnia 1794 roku wybucha powstanie ludowe opisywane później w podręcznikach historii jako insurekcja warszawska. Sześć dni późnie wybucha powstanie w Wilnie, a 25 maja rozpoczynają walkę powstańcy spod Lipawy. Niestety wraz z upadkiem powstań w Warszawie i Wilnie, również powstanie w Kurlandii zostało zdławione przez żołnierzy Katarzyny II. Schulz przebywał w tym czasie w Berlinie i drukował swoją książkę o Polsce. Bał się represji wobec działaczy demokratycznych po upadku powstania, dlatego zdecydował się wydać swoją książkę anonimowo. W drodze powrotnej zatrzymał się na dłużej w kurorcie w Kissingen, aż ostatecznie 9 czerwca 1795 roku powrócił do Mitawy.

Niestety pomimo nieobecności Schulza atmosfera wokół jego osoby staje się coraz gorsza. Baronowie kurlandzcy nie mogą zapomnieć pisarzowi, że stanął on w obronie mieszczaństwa i zaczynają agitować przeciwko niemu, przedstawiając go jako propagatora haseł jakobińskich. Dzięki pomocy przyjaciół udaje się załagodzić sytuację, ale zła kondycja psychiczna pisarza wpłynęła negatywnie na jego zdrowie fizyczne: nasilają się objawy artretyzmu, zawroty głowy i opuchlizna nóg.

Już do końca życia Schulza dręczyły obawy o jego los, gdyż władze carskie nadal tropiły i zwalczały działaczy demokratycznych. Mania prześladowcza doprowadza ostatecznie pisarza do choroby psychicznej. Pewnego razu, gdy wojsko rosyjskie z orkiestrą przechodziło pod oknami autora, Schulz przekonany, że idą po niego, popada w obłęd ze strachu przed wywiezieniem na Sybir. W ciągu dwóch lat choroba kompletnie wyniszczyła pisarza, choć w tym czasie zdarzały się u niego krótkie okresy powrotu jasności umysłu.

Schulz umiera w listopadzie 1798 roku, w wieku zaledwie trzydziestu sześciu lat. Kolega po piórze Matthison tak wspomina o nim w swoich Szkicach z Włoch: Nie bez wzruszenia znalazłem tu notatkę mego utalentowanego rodaka, Fryderyka Schulza. Był to człowiek o jasnym umyśle i szlachetnym sercu, do którego niezasłużonych udręczeń przyszłość przyjaźniej uśmiechała się aniżeli najbliższa teraźniejszość. Tułacz, zawsze gnany z miejsca na miejsce, jak Petrarka – tam tylko czuł się szczęśliwy, gdzie nie był.

Niestety Fryderyk Schulz został prawie całkowicie zapomniany w literaturze niemieckiej, próżno więc szukać wzmianek o nim w tamtejszych popularnych encyklopediach takich jak: Brockhaus czy Meyer.

Książkę tę z niemieckiego oryginału przełożył na polski Józef Ignacy Kraszewski jako pierwszy utwór zainicjowanej serii Biblioteka pamiętników i podróży i opublikował ją w Dreźnie w 1870 roku pod zmienionym tytułem Polska w roku 1793. Kolejne wydania tekstu przygotował Wacław Zawadzki, który sprawdził tekst tłumaczenia Kraszewskiego z oryginałem z niemieckim i opatrzył je stosownym wstępem i przypisami.

Agnieszka Mazurowska