Pismo Związku Polaków na Łotwie

KALEJDOSKOP POLONIJNY

Otwarcie wystawy fotograficznej księdza Pawła Turonoka w Domu Polskim

Po malarce Alojdzie Kuciń i jej plastelinowych obrazach 18 marca bieżącego roku w Domu Polskim zagościł kolejny artysta i jego prace. Tym razem ekspozycja poświęcona jest twórczości księdza Pawła Turonoka – artysty-fotografika, który postanowił podzielić się z nami swoimi fotografiami zebranymi pod biblijnym tytułem "A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre".

Wystawa fotograficzna księdza Pawła Turonoka cieszy się dużym zainteresowaniem.

Wszystkich przybyłych do Domu Polskiego powitała organizatorka wystawy – kierownik Centrum Kultury Polskiej Żanna Stankiewicz. Podkreśliła, że to niezwykłe wydarzenie, gdyż pierwszy raz w historii galerii swoje prace prezentuje tu miejscowy, łatgalski ksiądz. Przedstawiła również znamienitych gości – kierownika wydziału konsularnego Radcę Ministra Janusza Dawidowicza oraz księdza dziekana Aleksandra Madełana.

Aby wprowadzić zaproszonych gości w świat fotograficznych obrazów, których patronem jest oczywiście Stwórca, Krystyna Baranowska przeczytała fragmenty poezji religijnej Konstancji Benisławskiej, zapomnianej miejscowej polskiej poetki. Głos zabrał także ksiądz Madełan, który przypomniał, że zna księdza Pawła od czasów jego pobytu w seminarium. Jak stwierdził, zdjęcia te świadczą o wielkości duszy młodego księdza, który wydobywa w nich piękno świata i czuje we wszystkim głos Boga.

Ksiądz Paweł Turonok jest obecnie proboszczem parafii józefowskiej i sprutskiej. Fotografuje od piątego roku życia. Miłość do patrzenia na świat za pomocą aparatu zaszczepił mu jego dziadek, który kochał uwiecznianie świata na światłoczułym papierze. Dla księdza Pawła fotografia to również życiowa pasja. Na zdjęciach skupia się tylko na ukazywaniu piękna otaczającej przyrody, która ciągle go zachwyca. Stara się przez obiektyw swojego aparatu i swoje serce uchwycić chwile i momenty, których więcej już nigdy nie będzie, które pozostaną utrwalone tylko na zdjęciu.

Zapraszamy Państwa serdecznie do obejrzenia zatrzymujących chwile i czas fotografii księdza Pawła Turonoka, które eksponowane są w Domu Polskim, aby przekonać się, że świata stworzony przez Stwórcę jest piękny także dlatego, że nic dwa razy się nie zdarza.

Paweł A. Wroński

Międzynarodowy Konkurs Polskiej Piosenki Estradowej ZAKR na Łotwie

Pod koniec marca br. na deskach Domu Polskiego podziwialiśmy popisy wokalne młodych piosenkarek i piosenkarzy. 15 maja bieżącego roku w Rydze odbył się finałowy Międzynarodowy Konkurs Polskiej Piosenki Estradowej ZAKR, który wyłonić miał zdobywcę grand prix i ujawnić muzyczne talenty. Do stolicy pojechali oczywiście laureaci zawodów w Dyneburgu, którzy o zwycięstwo musieli walczyć z reprezentantami innych ośrodków.

Zbiórka konkursowiczów nastąpiła w Ryskiej Szkole Muzycznej im. Pawula Jurjana. Na kandydatów na najlepszego piosenkarza czekały najpierw intensywne próby i szkolenie u Edwarda Fiskowicza – nestora polskiej muzyki na Łotwie, prezesa Klubu Kultury Polskiej "Polonez" w Rydze i innych organizatorów rywalizacji. Ćwiczącym śpiew piosenkarzom akompaniowała na pianinie Teresa Baranowska również biorąca udział w konkusie.

Imprezę rozpoczęło przedstawienie jury w składzie: Piotr Bakal ze Związku Polskich Autorów i Kompozytorów ZAKR, konsul Marek Głuszko z Ambasady Polskiej w Rydze, Wija Rumpane – przedstawiciel Związku Kompozytorów z Łotwy oraz Iwona Irbe – przedstawiciel Asocjacji Mniejszości Narodowych Łotwy imienia Ity Kozakiewicz. W słowie powitalnym prowadzące rywalizację podkreśliły, że jest to coroczna tradycja i szansa, żeby usłyszeć polskie talenty i piosenki, które łączą wszystkie polonijne pokolenia.

Konkurs rozpoczęła druga – starsza grupa. Na początek na scenie zobaczyliśmy duet – przedstawicielki Rygi – Alicję Bielewicz i Tatianę Wostokową. Po nich zaśpiewała zwyciężczyni konkursu w Dyneburgu – Ewija Wagele z Krasławia w znanym nam już repertuarze wymagającym sporego kunsztu piosenkarskiego – "Niewidzialnej dłoni" Natalii Kukulskiej, a nastepnie Andrzej Kassirow, który zaprezentował z kolei znany przebój "Królowie życia" z lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia zespołu Kombi oraz Krystyna Baranowska, która skierowała myśli słuchaczy do zimowych długich wieczorów. W grupie pierwszej czyli młodszej zwróciliśmy uwagę na efektownie prezentującą się na scenie Raisę Janowicz z Krasławia, której utwór "To, co mam" Anny Jantar w skupieniu wysłuchało zarówno jury jak i publiczność. Zabrzmiał także wakacyjny hit Maryli Rodowicz "Wsiąść do pociągu" wyśpiewany dynamicznie i z pasją przez Anastazję Bielnikową z Dyneburga. Na scenie obejrzeliśmy również Gretę Bejnarowicz w znanym przeboju Urszuli "Koń na biegunach". Każdy uczestnik konkursu zaśpiewał także wybraną piosenkę łotewską. W najstarszej kategorii wiekowej wystąpił między innymi Jan Wiśniewski z Rygi goszczący także często na festiwalach w naszych łatgalskich okolicach.

Długie i wytężone obrady jury wystawiały na próbę nerwy konkursowiczów, którzy niecierpliwie oczekiwali na werdykt. Przed ogłoszeniem wyników muzycznej rywalizacji głos zabrał członek zarządu ZARP Piotr Bakal, dziękując wszystkim uczestnikom zmagań oraz ich opiekunom za przygotowanie interpretacji utworów, zaangażowanie oraz podtrzymywanie tradycji obecności polskiej piosenki na Łotwie. Poinformował także, że zwycięzca konkursu na Łotwie i laureaci bliźniaczych imprez na Litwie, Białorusi, w Niemczech oraz Szwecji są zaproszeni przez Związek Polskich Autorów i Kompozytorów na wakacyjne warsztaty piosenkarskie do Polski.

Organizatorzy pomyśleli o wszystkich uczestnikach rywalizacji, którzy otrzymali pamiątkowe dyplomy oraz nagrody w postaci między innymi mikrofonów. Grand prix festiwalu zdobyła Ewija Wagele z Krasławia, która dwa miesiące wcześniej podczas eliminacji w Dyneburgu także zachwyciła jury i oczarowała publiczność, wykonując trudny, wymagający sporego kunsztu wokalnego utwór. Pozostałe miejsca w II grupie (od 16 do 29 lat) zajęły śpiewające w duecie – Alisa Belewicz i Tatiana Wostokowa z Rygi, a na III miejscu uplasował się Andrzej Kassirow z Daugavpils. W I grupie (do 15 lat) triumfowała Raisa Janowicz, II miejsce zajęła Greta Bejnarowicz, a III miejsce – Olga Mulukowa – wszystkie z Krasławia. W III grupie (powyżej 30 lat) I miejsce zdobył Jan Wiśniewski z Rygi

Na koniec usłyszeliśmy piosenkę zaśpiewaną chóralnie przez wszystkich młodych piosenkarzy przy wsparciu niezastąpionego Edwarda Fiskowicza. Perła roku 2010 została już odkryta, więc teraz trzymamy kciuki za dojrzewające i dorastające perełki, które usłyszymy za rok.

Paweł A. Wroński

Spotkanie poświęcone 70 rocznicy obchodów zbrodni katyńskiej

Zebrani w Domu Polskim Polacy uczcili pamięć o zamordowanych przez Sowietów oficerach i inteligencji polskiej. W tym roku spotkanie poświęcone temu dramatycznemu wydarzeniu opatrzone było jeszcze świeżym kirem po tragicznej kwietniowej katastrofie samolotu prezydenckiego, którą Polacy Dyneburga przeżyli równie intensywnie, co rodacy w Polsce i na całym świecie.

Prowadzący spotkanie prezes dyneburskiego oddziału Związku Polaków na Łotwie Ryszard Stankiewicz w słowie wstępnym przypomniał zebranym okrutną i nieludzką zbrodnię popełnioną na narodzie polskim przez radzieckich oprawców w 1940 roku w Katyniu i kilku innych miejscowościach w Związku Radzieckim. Podkreślił, że tamta strata kilkudziesięciu tysięcy polskich jeńców wojennych, którzy byli ówczesną elitą Polski, połączona jest z dzisiejszą stratą elity politycznej i władz cywilnych oraz wojskowych Rzeczypospolitej w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem. Prezes Stankiewicz podzielił się z uczestnikami spotkania osobistymi wspomnieniami o ofiarach niedawnej katastrofy.

Pamięć ich oraz wszystkich, którzy zginęli w katastrofie, zgromadzeni uczcili minutą ciszy. Krystyna Baranowska przypomniała następnie tło historyczne i skutki zbrodni katyńskiej celowo zapomnianej przez władze komunistyczne Związku Radzieckiego i Polski, zaznaczając, że Katyń jest miejscem przeklętym także dla samych Rosjan, którzy za poglądy niezgodne z linią partii komunistycznej byli tu także zabijani.

Prezes przypomniał także o postulowanej już podczas marcowego zjazdu "Promienia" chęci zorganizowania we wrześniu wyjazdu do Katynia. Poprosił, aby wszyscy zainteresowani wyjazdem zapisywali się na listę, która znajduje się w Domu Polskim. Podkreślił, że liczba miejsc, dla osób pragnących oddać hołd ofiarom zbrodni katyńskiej, jest nieograniczona.

Żanna Stankiewicz zauważyła, że pokaz filmu "Katyń" planowany był jeszcze w marcu. Teraz, po wypadku samolotu i śmierci władz polskich zmierzających na obchody rocznicy zbrodni katyńskiej ma on dodatkowe symboliczne znaczenie.

Spotkanie zakończyła projekcja filmu, który oddaje należny hołd ofiarom zbrodni sowieckich na wschodnich kresach przedwojennej Rzeczypospolitej. Swoją własną cegiełkę do pomnika pamięci o tych przerażających wydarzeniach zakończonych śmiercią niewinnych polskich oficerów i inteligencji dołożył każdy uczestnik tego spotkania.

Paweł A. Wroński

"Ostatni dzwonek" w szkole polskiej

Koniec maja kojarzy się każdemu z końcem szkoły. Dla klas dziewiątych i dwunastych jest to nie tylko zakończenie nauki, ale ważna data graniczna w ich życiu. Dziewiątoklasiści nierzadko wybierają dalszą naukę w innych placówkach a absolwenci żegnają się ze szkołą już na zawsze. Czeka na nich mnóstwo nowych życiowych wyborów i decyzji, które muszą podejmować sami. Podczas "Ostatniego dzwonka" przychodzi czas na chwilę refleksji nad latami spędzonymi w ławkach i uroczyste pożegnanie z nauczycielami i kolegami.

Ileż radości przy pożegnaniu ze szkołą...

Na tegoroczny "Ostatni dzwonek" uczniowie klas dziewiątych i dwunastych oraz nauczyciele zaprosili rodziców, kolegów i znajomych do sali widowiskowej przy ulicy Marijas. Uroczystość otwarta została przez wicedyrektor Joannę Waszkiewicz, która zaprosiła na salę obie klasy wraz z wychowawcami – Heleną Telpuk i Haliną Błażewicz. Zauważyła ona, że szkoła to miejsce, gdzie wiele wydarzeń przeżywa się po raz pierwszy. Szkoła to także stres przed klasówką czy wysiłek na zawodach sportowych. Pierwsza wychowawczyni klasy dwunastej – Teresa Timofiejewa opowiedziała o wspomnieniach sięgających pierwszego dnia w szkole tegorocznych maturzystów. Podkreśliła, że była to klasa, z którą bardzo dobrze się pracowało na lekcjach, ale i zajęciach dodatkowych – wieczorach z rodzicami, kiedy to pięknie śpiewali i tańczyli. Życzyła swoim byłym wychowankom powodzenia na egzaminach na studia, wręczając im klucze z modlitwą. Ingrida Wiszniewska również powspominała odległe czasy ze szkoły początkowej. Jej zdaniem klasa dziewiąta była aktywna i energiczna.

Część artystyczną rozpoczęła klasa ósma, która pokazała chyba najciekawszy program. W przedstawieniu nie brakowało nagłych zwrotów akcji, zobaczyliśmy walkę aniołów i diabełków o młodych ludzi. Do zabawy dołączyła się wychowawczyni klasy Marta Sołdaj, która zatańczyła razem ze swoją klasą. W finale zabrzmiała piosenka Maryli Rodowicz zaśpiewana przez Anastazję Bielnikową, która podkreśliła, że od teraz każdy musi iść już swoją drogą. Do pożegnań dołączyła się druga klasa ósma, składając życzenia i śpiewając dziewiątoklasistom specjalnie przygotowaną piosenkę. Aby otrzymać dzwonek, musieli oni coś zaśpiewać. Najlepiej poszło im z "Kolorowymi kredkami".

Nic nie zapowiadało jednak, że za chwilę zacznie się prawdziwy spektakl. To tancerze z zespołu tańca "Kukułeczka" wraz ze swoim kierownikiem – Żanną Stankiewicz przybyli, aby pożegnać członków zespołu z klasy dwunastej: Janę Dąbrowską, która została porwana do wspólnego cygańskiego tańca. Stanisława Paszkiewicza, który wcielił się jak za starych dobrych czasów w rolę karnawałowego misia, Stanisława Jakowenko śpiewajacego i tańczącego w "Kukułeczce" oraz Konstantego Jermakowa, który zagrał w pożegnalnej scenie prowadzony na drodze ku nieznanemu. Wzruszenie i uśmiech na twarzach odchodzących członków "Kukułki" wywołał pokaz slajdów prezentujących ich sylwetki w różnych niekoniecznie scenicznych sytuacjach. A wszystko to z towarzyszeniem nostalgicznych piosenek Maryli Rodowicz. Cała sala biła brawo żegnającym szkołę już dorosłym Kukułczętom. Pożegnanie uwieńczyła chóralnie odśpiewana przez Kukułki piosenka "Tylko w zespole" oparta na lwowskiej melodii.

... ileż optymizmu na drodze ku nieznanemu

Program pod tytułem "Kto już nie chce być dwunastoklasistą" zaprezentowali następnie jedenastoklasiści, którzy wymęczyli swoich starszych kolegów trudnym konkursem ogólnej wiedzy o świecie. Wesołość publiczności wzbudzały zwłaszcza reklamy, z pomysłem i brawurą pokazane na scenie. Każdy uczeń klasy 9 i 12 wiedział jednak, że od teraz zaczyna się czas na solidną i poważną pracę – egzaminy i maturę.

Paweł A. Wroński

Zakończenie szkoły i Dzień Dziecka w Domu Polskim

Zakończenie roku szkolnego i Dzień Dziecka to święto dla każdego malca. To czas, kiedy najmłodsi mogą z ulgą zapomnieć o szkole i rozpocząć wakacje. Dzieci z początkowych klas gimnazjum polskiego w Dyneburgu miały okazję pobawić się i wyszaleć podczas imprezy zorganizowanej dla nich przez Centrum Kultury Polskiej tuż po otrzymaniu w szkole nagród i cenzurek.

Jeszcze po jednej bańce i do domu

Na ulicy Warszawskiej 30 czekała na milusińskich kolorowa kreda. Spod ręki każdego urlopowanego już ucznia wyszły przeróżne rysunki, które obejrzeć mogli wszyscy przechodnie. W tłumie odświętnie ubranych pierwszo-, drugo– i trzecioklasistów dostrzegliśmy także gości z Krasławia – z zapałem rysowała Ewija Wagele – laureatka ogólnołotewskiego konkursu polskiej piosenki estradowej, która tego dnia podzieliła się z nami swoim talentem plastycznym.

Wchodzących do Domu Polskiego czekała niespodzianka – obowiązkowe zdjęcie obuwia. Po wejściu na salę widowiskową wszystko stało się jednak jasne. Najmłodsi zajmowali wygodne miejsca na miękko wyściełanej podłodze. Wszystko zaś po to, aby komfortowo uczestniczyć w zabawach prowadzonych przez dwoje wesołych klaunów. Klaun Mimi czyli Milena Różańska chyba trochę zapomniał, że właśnie przed chwilką skończyła się szkoła i uraczył milusińskich serią pytań. Dzieci wspaniałomyślnie wybaczyły mu tę drobną niezręczność, wesoło i żywo bawiąc się razem z kolorowym cudakiem, który w żadnym razie nie przypominał srogiego nauczyciela.

Drugi przebieraniec, w którego wcieliła się Krystyna Baranowska, miał dla młodych widzów intrygującą propozycję. Zaprosił do obejrzenia baśni "Brzydkie kaczątko" Andersena w teatrze cieni przeplatanego scenkami odgrywanymi przez młodych aktorów. Dzieci ciekawie obserwowały przesuwające się cienie i z uwagą słuchały narratora, którym był poważny teraz klaun. Przedstawienie o brzydkim kaczątku i jego perypetiach zainteresowało publiczność, która mogła posmutnieć i uronić łzy, ale i wybuchnąć śmiechem na widok gry aktorów. Ci zaś potrafili wywołać różne reakcje widzów grą bez słów. Po zakończonym happy endem spektaklu każdy mógł na własne oczy poznać tajemnice nietypowego teatrzyku.

A już zaraz na podwórku czekały na wszystkich pieczone fachowo przysmaki. Apetyt zaostrzały dodatkowo zapachy docierające znad grilla, nic więc dziwnego, że kiełbaski pałaszowane były w błyskawicznym tempie. W tle zaś usłyszeć można było dźwięki piosenki "Mój dziadek dał mi psa" śpiewanej przez Martę. Klauni nie mogli jednak usiedzieć długo na jednym miejscu i szybko zagonili dziatwę do wspólnej zabawy. Na pierwszy ogień poszły piłki, którymi uczestnicy gry musieli trafić do celu. Nie było to proste zadanie i wymagało sporej precyzji. Siłacze wzięli zaś udział w przeciąganiu liny, która aż trzeszczała z wysiłku. Tego dnia nie mogło być ani chwili bez radosnej muzyki – przy dźwiękach "Zuzi" – lalki niedużej każde dziecko dostało przyrząd do dmuchania baniek mydlanych. Po chwili całe podwórko tonęło w kolorowych błyszczących bańkach, które wiatr wywiewał aż na ulicę.

Żegnaj szkoło, witajcie wakacje!

Uwijająca się jak w ukropie dyrektor Centrum Kultury Polskiej Żanna Stankiewicz zaprosiła na scenę krasławskie "Kropelki". Utalentowane młode piosenkarki zaśpiewały piosenkę o mamie. Po kolejnej zaś biegowej rywalizacji zaprzentował się wspólny zespół dynebursko-krasławski, którego występ podkreślił przyjaźń i żywe kontakty kulturalne, które zawiązały się między tymi dwoma miastami. W tak szczególny dzień nie mogło zabraknąć podziekowań dla nauczycieli, którzy przybyli tu ze swoimi klasami: Ingridy Wiszniewskiej, Lidii Łapkowskiej i Pawła Wrońskiego. Piosenka o nauczycielu zmobilizowała do szalonej zabawy także klaunów.

Słowa podziękowania skierować należy do pani Żanny Stankiewicz dyrektor Centrum Kultury Polskiej, która dyskretnie czuwała, aby wszystko przebiegało zgodnie z planem.

Bawiącym się dzieciom zaśpiewała także Iwona Kisielewska i na pożegnanie Anastazja Bielnikowa, która muzycznie zaprosiła najmłodszych do letnich podróży pociągiem. My oczywiście namawiamy dziatki, by zawsze kupowały bilet i nie zapominały o swoich plecakach. Wspólną radosną i beztroską zabawę zakończyło wypuszczenie w górę dziesiątek balonów. Żegnaj szkoło! Witajcie wakacje!!!

Paweł A. Wroński

Koncert z okazji Roku Chopina

W związku z obchodami dwusetnej rocznicy urodzin naszego genialnego kompozytora Fryderyka Szopena 6 maja w Średniej Szkole Muzycznej w Daugavpils odbył się koncert poświęcony pieśniom Szopena i Pauliny Viardo oraz mazurkom geniusza w wykonaniu sióstr bliźniaczek Liliany Jowanowicz i Biliany Stefansone oraz Iny Dawidowej zorganizowany przez Fundusz Hermana Brauna przy pomocy Ambasady Polskiej w Rydze.

Uszy wspaniałymi dźwiękami utworów mistrza mogli nacieszyć wszyscy miłośnicy jego muzyki, której genialność wynika z uniwersalności i ponadczasowości – Szopen potrafił zakląć polskie odczuwanie świata w muzykę poruszającą serca na całym świecie. Dziękujemy mu za to raz jeszcze...

Paweł A. Wroński

Dni Miasta

W ciągu dwóch dni na początku czewca br. w różnych częściach Dyneburga odbywały się przeróżne imprezy i występy artystyczne. Wśród uczestników święta znaleźli się oczywiście przedstawiciele naszej polskiej wspólnoty – zespoły taneczne i teatralne związane z Centrum Kultury Polskiej, a także goście z Polski.

Obchodzimy Dni Dyneburga pod gryfem inflanckim!

W tym roku Dni Miasta przebiegały pod znakiem obchodów 735. rocznicy założenia Dyneburga. Piękny, słoneczny weekend przyciągnął na ulice miasta tysiące dyneburżan, którzy mogli kupić wyroby z drewna, wikliny czy nawet zmyślną pułapkę na krety. Pod uniwersytetem młodzi ludzie poznawali ofertę dyneburskich szkół wyższych.

Najważniejsze wydarzenia rozgrywały się jednak na scenach rozstawionych w różnych punktach miasta. Polacy, co trzeba podkreślić, występowali na każdej z nich. Pierwszego dnia – 5 czerwca na scenie głównej ustawionej na placu Wienibas zatańczyła najstarsza "Kukułeczka". Rozpoczęła tym samym występy różnych grup wiekowych polskiego zespołu pod kierownictwem Żanny Stankiewicz. Na początek zaprezentowany został premierowy program – taniec kujawiak-oberek, w którym pojawiły się skomplikowane figury taneczne. Po karkołomnych , ale i przyciągających uwagę widzów figurach – przyszedł czas na taniec bardziej dystyngowany, lecz wcale nie wolniejszy – mazura, którego młodzi tancerze zatańczyli w kontuszach. Prezentowali się w nich wybornie i wzbudzali zainteresowanie widowni, wszak to naprawdę gratka zobaczyć bogate stroje polskie sprzed kilkuset lat i to jeszcze w porywających tanach.

W tym samym czasie na scenie w parku Dubrowina polskie pieśni prezentował chór "Promień" w strojach krakowskich, który występy pod batutą Gertrudy Kiewisz zaczął od utworu "Jadą Mazury". Jednak szybko ustąpił miejsca najmłodszym Kukułczętom w tańcach Kurpii Zielonych. A zaraz po nich na scenę wkroczył znowu chór i zaśpiewał "Szła dzieweczka do laseczka". Średnia grupa Kukułek pokazała publiczności tańce szamotulskie, w których nie zabrakło wzajemnego przekomarzania się dziewcząt i chłopców. Ciekawostkę oglądających wzbudzały na pewno rekwizyty – chusteczki i obrzędowe śpiewy.

Chór "Promień" podziwiający wyśmienitych młodych tancerzy zakończył swój udział w koncercie utworem "W zielonym gaju", którego słowa idealnie współgrały z zielenią i nastrojem w parku. Także i tutaj swoje taneczne umiejętności zaprezentowali najstarsi członkowie zespołu tańca "Kukułeczka", racząc widownię kompilacją tańca spokojniejszego czyli kujawiaka i szybkiego oberka. Przed kolejnymi popisami tanecznymi zabrzmiała "Dumka na dwa serca" zaśpiewana z uczuciem i mocą przez Olesię Aksienionok i Stanisława Jakowenko występujących w strojach szlacheckich, po czym na scenie w parku Kukułki zatańczyły "ostatniego" mazura kończącego występy Polaków na scenie w parku Dubrowina.

O 18 czyli po dwóch godzinach występów spod dworca kolejowego wyruszył barwny, rozśpiewany i roztańczony korowód. Otwierali go orkiestra dęta oraz premier Łotwy i przedstawiciele władz miasta – burmistrz i wiceburmistrzowie. Zespół tańca "Kukułeczka" maszerował wśród innych zespołów i reprezentacji pod herbem Inflant Polskich i z własnym proporcem, oczywiście z polskimi pieśniami na ustach. Przemarsz zakończyło przedstawienie na placu Wienibas, ale to nie był koniec uroczystości. Przemawiający prezydent oraz premier Łotwy zaprosili wszystkich mieszkańców miasta i ich gości do Stropów na dalszą część święta. W tym samym kierunku podążyła "Kukułeczka" i Polacy, bez udziału których nie może odbyć się żadne miejskie święto.

Występują trzy grupy wiekowe Kukułeczek

W Stropach zgromadziły się tysiące członków zespołów i widzów oraz najwyżsi dostojnicy państwowi. Okazja ku temu była niezwykle szacowna – 70 rocznica Święta Pieśni. Jak podkreślił przydent Łotwy, to święto, które jest symbolem wolnej Łotwy i łączy wszystkie narody żyjące w Łatgalii. Wymienieni przez niego dyneburscy Polacy zaznaczyli bardzo wyraźnie swoją obecność w letnim amfiteatrze wśród ponad setki zespołów z całej Łatgalii i Łotwy. Najmłodsze Kukułeczki ropoczęły występy Polaków, tańce łatgalskie kontynuowała następnie średnia grupa zespołu i na koniec swoje umiejetności zaprezentowali najstarsi polscy tancerze. A wszystko to przed szacownymi gośćmi i pełną widownią oraz innymi uczestnikami koncertu.

Drugiego dnia w niedzielę na ulicach miasta nie mogło zabraknąć polskich akcentów. Na scenie na skrzyżowaniu ulic Rigas i Viestura zaprezentował się zespół wokalny z Suwałk. Młodzi śpiewacy wraz z opiekunem – Grzegorzem Bogdanem przyjechali do Dyneburga, aby podzielić się z jego mieszkańcami dawnymi polskimi piosenkami dziecięcymi. W projekcie przygotowanym przez trzecioklasistów znalazły się piosenki o czterech porach roku. Wpisuje się on w obchody setnej rocznicy śmierci tej dziecięcej poetki, suwalczanki. Uczniowie klasy trzeciej szkoły podstawowej z Suwałk nagrali płytę, która dołączona jest do śpiewnikowych tekstów. W Dyneburgu zaśpiewali wybrane piosenki z melodiami sprzed 100 lat w nowych aranżacjach. Spodobały się one nie tylko dzieciom, ale i starszym słuchaczom.

Chwilę później na ulicy Rigas obok parku z rzeźbami zaprezentowała się już miejscowa Polonia w żywym i głośnym przedstawieniu opartym na polskich obrzędach związanych z karnawałem. Teatrzyk działający przy Centrum Kultury Polskiej w Dyneburgu przyciągnął uwagę wielu przechodniów i spacerowiczów, którzy zatrzymywali się, aby obejrzeć popisy aktorskie polskiej młodzieży. Znowu mogliśmy zobaczyć, jak kudłaty wesoły miś idzie do szkoły, tańczy z Małgorzatką, boi się pszczół czy chce sprowadzić kózkę-trzpiotkę na manowce.

Żadne święto miejskie bez nas się nie obejdzie!

Hałaśliwa trupa teatralna doskonale podsumowała tegoroczne występy dyneburskiej Polonii w czasie Dni Miasta. Polaków było widać i słychać wszędzie – we wszystkich miejscach naszego grodu, w których odbywały się jakieś kulturalne przedsięwzięcia. Nikt też nie był obojętny wobec występów polskich chórzystów, tancerzy czy aktorów – swoimi nienagannie przygotowanymi programami wystawili naszej polskiej diasporze w Dyneburgu jak najlepsze oceny. Każdy nasz rodak, który je obejrzał, mógł poczuć tylko dumę i podziw dla zaangażowania i umiejętności artystów, którzy będąc przecież amatorami, wypadli w czasie święta miasta jak prawdziwi profesjonaliści.

Paweł A. Wroński

WARSZTATY DZIENNIKARSKIE

Szanowni Państwo,
Samorząd Mniejszości Polskiej II. dz. Budapesztu oraz Stowarzyszenie Polonia Nova organizują w dniach 21-29 sierpnia 2010 r. I.Międzynarodowe Warsztaty Dziennikarskie dla młodych dziennikarzy polonijnych. II. Warsztaty Dziennikarskie odbędą sie wiosną 2011 r. i dotyczyć będa organizacji polonijnych mediów radiowych i telewizyjnych.

Celem Warsztatów jest nie tylko dostarczenie niezbędnej wiedzy i umiejętności praktycznych związanych z działaniem prasy polonijnej, ale także umożliwienie wymiany doświadczeń i współpracy między dziennikarzami różnych ośrodkow polonijnych. Dlatego zwracamy się do Państwa o pomoc w nawiązaniu kontaktu z osobami, które byłyby zainteresowane udziałem w Warsztatach Dziennikarskich.

Z poważaniem,
Maria Felfoldi
Stowarzyszenie Polonia Nova prezes
tel.(36) 30 657 6591, (36 1) 200 4364, e-mail: felfoldi@externet.hu

I. MIĘDZYNARODOWE WARSZTATY DZIENNIKARSKIE

(Budapeszt 21.08.10 – 29.08.10)

Międzynarodowe warsztaty dziennikarskie przeznaczone są dla młodych dziennikarzy polonijnych, zarówno tych, którzy prowadzą już działalność dziennikarską jak i tych, którzy dopiero zamierzają współpracować z prasą polonijną.

Projekt ma charakter edukacyjny i integracyjny, a jego zadaniem jest wspieranie rozwoju prasy polskojęzycznej i aktywizacja środowiska młodej Polonii,oraz stworzenie podstaw do wspólpracy między przedstawicielami europejskich mediów polonijnych.

Program warsztatów składa się z 3 glównych komponentów:

  • wykładów zwiazanych z psychologią i socjologią mediów oraz problematyką mniejszości narodowych i emigracji
  • warsztatów mających na celu dostarczenie podstawowych wiadomości, ćwiczenie i rozwijanie umiejętności dziennikarskich
  • spotkań i wizyt studyjnych (z dziennikarzami, przedstawicielami instytucji publicznych i kulturalnych, środowiskiem polonijnym), które mają stanowić materiał do opracowania w czasie zajęć warsztatowych

Wykłady i zajęcia warsztatowe prowadzić będą specjaliści: dziennikarze i pracownicy polskich uniwersytetów.

Uczestnicy zakwaterowani będą w Kolegium Uniwersyteckim w Budapeszcie.

Organizatorzy pokrywają koszty uczestnictwa w Warsztatach Dziennikarskich, zapewniają pełne zakwaterowanie i wyżywienie. Uczestnicy Warsztatow z własnych funduszy opłacają koszty dojazdu do Budapesztu.

Warunki uczestnictwa: znajomość języka polskiego, wiek od 20-35 lat.

Ilość uczestników: 15 osób

Zgłoszenia przyjmujemy do 5 lipca na adres:
Samorząd Mniejszośći Polskiej Budapest II.dz. 1021 Budapest, Tarogató u.116,
tel: +36 1 200 4364, mob.+36 30 657 6591
lub e-mail: biuro@polonianova.hu, felfoldi@externet.hu

Organizatorzy organizatorzy:
Samorząd Mniejszości Polskiej II.dz.Budapesztu
Stowarzyszenie Polonia NOVA

Sponsorzy projektu:
Urząd Premiera Republiki Wegięr