Pismo Związku Polaków na Łotwie

Tadeusz Zubiński

O powieści braci Kaudzīšu "Mērnieku laiki"

Bracia Kaudzītes – szczególny fenomen literacki i socjologiczny – urodzili się w zagrodzie ojcowskiej Madari pod Vecpiegalbą, pochodzili z rodziny średniozamożnej, w której panował silny rygoryzm religijny i stalowe zasady moralne, gdyż ich ojciec był żarliwym kaznodzieją bardzo purytańskiej sekty herrnhutów. Herrnhuci – to sekta wywodząca się od Braci Morawskich, z centrum w mieście Herrnhut w Saksonii, sekta pietystyczna i bardzo aktywna na Inflantach w dwóch etapach: w połowie XVIII wieku i w połowie XIX wieku. Reinis – starszy z braci (12.05.1839-21.08.1920) – nauk formalnych nie pobierał, gdyż już jako wyrostek musiał paść bydło, najmować się do roboty u sąsiadów. Ale dzięki sprytowi wyuczył się szczególnie popłatnego fachu, otóż został tokarzem i obsługiwał tokarkę przewoźną, napędzaną siłą mięśni nóg, podobnie jak ówczesne maszyny do szycia firmy Singer, w innej wersji – przez pasy transmisyjne, współpracując z lokomobilą przy wykonywaniu większych detali.

Był także stelmachem, wyrabiał furmanki, parał się ślusarką. Wyroby jakie wykonywał na swojej maszynie: osie, pasty, wałki itp. znajdowały licznych nabywców na targach i w małych miasteczkach, czyli miał się dobrze i mógł wspomagać młodszego brata w jego pędzie do wiedzy, a przy tym dogłębnie poznał realia i klimaty łotewskiej wsi. Gdy młodszy brat został nauczycielem w miejscowej szkółce gminnej w Kalna Kaibēni, został jego pomocnikiem, ucząc dziatwę geografii i religii. W tym zawodzie przepracował 25 lat. W pewnym okresie był też drobnym biuralistą w gminie.

Gdy sytuacja materialna wybitnie się poprawiła, sławni bracia dużo podróżowali po Europie. Począwszy od lat 70-tych XIX do roku 1904 zwiedzili w okresie wakacji między innymi Rosję, Niemcy, Estonię, Austrię, Szwajcarię, Belgię, Holandię, Finlandię, Francję i Włochy, i to często na własnych nogach. W roku 1904 Reinis opuścił Vecpiegalbę i mieszkał kolejno w Rydze, Sigułdzie, Kiesi (Cēsis) i Petersburgu. Jednak powrócił na łono swojej małej ojczyzny w roku 1920, tutaj też zmarł, został pochowany na miejscowym cmentarzu. Zadebiutował wierszem "Lūk, tā, tā!" ("Oto, tak, tak!") w roku 1871 na łamach czasopisma "Baltijas Vēstnesis". Reinis samodzielnie napisał powieść "Izjurieši" ("Ludzie z Iziury"), rok wydania 1928, dzieło nie dokończone. Jest też autorem zbioru aforyzmów wydanego dopiero w roku 1973.

Natomiast młodszy Matīss (18.08.1848-08.09.1926) miał lepsze warunki startu życiowego. Mógł spokojnie i w miarę w dobrych warunkach ukończyć szkołę gminną, kształcić się dalej aż uzyskał uprawienia nauczyciela. Pracę otrzymał w pobliskiej wsi Kalna Kaibēni. W pewnym okresie pracował także jako nauczyciel dojeżdżający w Ogre. Jako nauczyciel przepracował 44 lata. W roku 1915 został ewakuowany aż do Petersburga, gdzie połączył się z bratem. W Petersburgu podjął pracę w gimnazjum dla panien z dobrych rodzin, w roku 1917 powrócił na Łotwę i zamieszkał w domu brata Reinisa w Kalna Kaibēni, w tym budynku obecnie znajduje się muzeum Braci Kaudzītes. Matīss był nie tylko wybitnym pisarzem, mistrzem języka, bystrym obserwatorem, ale i miał duszę społecznika. Już jako 20 letni młodzieniec włączył się w działalność Ryskiego Łotewskiego Towarzystwa. Działał w strukturach samorządu na swoim terenie. Był także krytykiem literackim i publicystą, a także żarliwym uczestnikiem w sporze pomiędzy zwolennikami postromantyzmu a realistami, opowiadał się za życiem i przeciw taniemu sentymentalizmowi, w jaki stroiła się ówczesna niemiecka powieść mieszczańska, tak popularna na Inflantach.

Matīss, bardziej wszechstronny, był antologistą obdarzonym dużym wyczuciem literackiego dobra, twórcą pierwszego znaczącego wyboru poezji łotewskiej z komentarzami pt. "Smaidi un asaras, jeb dzejnieku labdienas" ("Śmiech i łzy lub poetyckie dzień dobry") z roku 1880. Ta antologia, rozszerzona i poprawiona, miała 3 wydania. Matīss opublikował w roku 1872 zbiór wierszy pt. "Dziesmas" (Pieśni), w roku 1877 kolejny – "Dzejoļi" ("Wiersze"), pod koniec życia napisał cenne faktograficzne wspomnienia w dwóch tomach, wydane w roku 1924 – "Atmiņas no tautiskā laikmeta" (Wspomnienia z czasów odrodzenia narodowego) oraz nie dokończone 4-tomowe "Jaunie Mērnieku laiki" ("Nowe Czasy Mierniczych") (1924-1927), niestety znacznie mniej udane, choć ciekawe jako dokument zmian i świadczące o dobrym piórze. W listopadzie 1893 poślubił po 30 latach znajomości starszą od siebie o rok koleżankę – nauczycielkę Līze Rātmindera, z którą przeżył wspaniałych 27 lat spokojnego życia. Zmarł podczas pracy w ogrodzie – piękna śmierć jak przystało na piewcę wiejskiego życia.

Pomiędzy braćmi nastąpił podział pracy literackiej, gdyż Reinis nie pił, nie palił, ale bardzo chętnie szedł do karczmy, aby usiąść w kątku, przyglądać, przysłuchiwać się. Tak spędzał długie i wydajne godziny, podczas których, mając świetne "malarskie" ucho, nasączony życiem powracał do domu, opowiadał co usłyszał i zauważył, oczywiście już w formie kreacyjnie przetworzonej, Matīss'owi. Następnie następowała dyskusja, selekcja i proces ubarwienia, oparty na lekturach, tak powstawał obraz, poniekąd satyryczny, w znacznej mierze zapis stanu rzeczywistości, pozbawiony wulgarnego naśladownictwa poczytnych wówczas niemieckich powieści chłopskich, a właściwie panorama życia wsi łotewskiej ówczesnego czasu. Dzieło powstało pomiędzy 2 września 1876 a 18 marca 1879. Wiadomo, że samą pracę literacką wykonywał przy biurku Matīss. Szczęśliwym trafem książka wyszła z ilustracjami Eduarda Brencēns'a, którego plastyczna wizja stała się kanoniczną prezentacją postaci sagi, epopei narodowej, identycznie jak u nas ilustracje Michała Elwiro Andriolliego do "Pana Tadeusza". Łotewskim Soplicowem stała się okolica miasteczka Vecpiebalga, w mateczniku łotewskości w środkowej Vidzeme.

Bracia Kaudzītes kreślą oczywiście typy reprezentacyjne dla swego środowiska: plebejskie, karczemne, zgoła nie salonowe – karczmarz, młynarz, żandarm myzowy, parobek, żebrak, wiejski obwieś, wagabunda, geodeta, gospodyni, dziewka służąca, komornica itd. "Mērnieku laiki" wyszły w tomach w roku 1879. Są skomponowane w trzech częściach, które w licznych wydaniach popularnych ukazały się jako odrębne tomy. Sam tytuł najlepiej przełożyć na "Czasy geodetów" lub "Czasy mierniczych", takie tłumaczenie w całej rozciągłości oddaje główne przesłanie tej powieści.

Oto na prowincję łotewską wkracza kapitalizm, następują gwałtowne zmiany w strukturze własności ziemi. Następuje uwłaszczenie chłopów, tym samym pojawia się w warunkach łotewskich dominująca za 50 lat siła polityczna, społeczna i ekonomiczna :klasa, z początku może jeszcze tylko warstwa chłopstwa, ta bardziej zamożna, bardziej agresywna ale jednocześnie bardziej świadoma, która z czasem otrzyma nazwę "Starych gospodarzy" lub "Szarych baronów". Jednocześnie następuję bardzo ostre rozwarstwienie dotąd w miarę spójnej klasy chłopskiej. To już nie niemieckojęzyczni ziemianie i aparat carskiej biurokracji będą uciskać wiejską biedotę, ale również ich nowobogaccy rodacy, i to z równą bezwzględnością.

Jest to pierwsza realistyczna powieść w dziejach literatury łotewskiej, w pełni odpowiadająca czasowi w którym powstała i ówczesnym ogólnoeuropejskim prądom literackim, a przy tym w pełni łotewska. Wyzbyta taniego sentymentalizmu, szarżowania chłopomanią, ckliwości pochylania się nad losem tak zwanego szarego człowieka. Sam czas akcji powieści jest ściśle określony – od roku 1867 do 1873. Powieść zupełnie nie romansowa w tym znaczeniu, jak nasze ckliwe i wydumane "Nad Niemnem". Za czwarte wydanie książki bracia otrzymali w roku 1914 królewskie honorarium – 2400 rubli. Nazwiska negatywnych postaci z tej epopei weszły do języka łotewskiego jako tak zwane przysłowiowe. Bracia Kaudzītes w całości przeciwstawiali się w swych dziełach naśladownictwu wszystkiego co niemieckie – w domyśle europejskie – pogoni za modą i taniutkim, spóźnionym o pół wieku romantyzmem, który coraz bardziej się uwsteczniał, stając się ostoją reakcyjności. Niewątpliwie są widoczne wpływy wielkiej literatury rosyjskiej, zwłaszcza Gogola, ale są to wpływy przetworzone twórczo i mocno osadzone w środowisku łotewskim. Język powieści jest soczysty, sporo w nim gwary, dużo humoru i obserwacji natury socjologicznej, postacie są wyraziste, dialogi żywe, opisy przyrody bardzo malownicze, ale też zdyscyplinowane. No i pełny realizm czasu i miejsca.

O znaczeniu tej książki niech świadczy fakt, że została ona dwukrotnie sfilmowana, po raz pierwszy w roku 1968, reżyser V. Pūce, drugi – w roku 1991 w reżyserii V. Brasla, co w warunkach bardzo skromnej kinematografii łotewskiej jest ewenementem.

Z kolei polska literatura jest odwrócona od polskiej natury. Jest w stosunku do rodzimego krajobrazu wyniosła, powiedziałbym wielkopańska. Nawet u takiej pisarki jak Orzeszkowa opisy życia wsi i opisy pracy na roli są wynikiem, co najwyżej lektury pism ilustrowanych, w których trud chłopa prezentowano idyllicznie i paternalistyczne, albo z obserwacji poczynionych, gdy jaśnie pani z linijki zerkała spod kapelusza na żniwujących włościan. Stąd luki, przekłamania i zabawne gafy w opisie. Na przykład, opis żniw w "Nad Niemnem" zdradza beztroską ignorancję autorki – zapomniało się jej, że zboże przed zwózką musi na polu postać w snopach, aby przeschło. Poza tym jakby realistycznie potraktować ilość żniwiarzy i areał obrabianego pola, to łatwo wyszłoby, iż Janek Bohatyrowicz nie miałby po co tyle razy obracać furą. Dla naszych pisarzy praca jest tylko środkiem, tyleż koniecznym co uciążliwym do dźwignięcia w górę społeczeństwa, a jej mozół i trud – obiektem żarliwego współczucia, ale nigdy sensem i treścią życia. Ta ułomność powieści polskiej jest oczywiście produktem jej szlacheckiej, później inteligenckiej genezy. Przeciwnie u pisarzy łotewskich, szerzej z kręgu bałtyckiego i skandynawskiego, immanentne powiązanie człowieka z ziemią i pracą jest źródłem godności i potrzeby istnienia. Praca rzetelna jest drogą do zbawiania i właściwie umiejscawia człowieka w porządku Bożym, dlatego ta chłopska z gruntu literatura jest literaturą moralną.

Omawiana epopeja przyniosła im największą i to szybką popularność. Uderzają w niej asocjacje do Don Kichota, bajek Kryłowa, gogolewskiego Rewizora. Pobrzmiewają też echa Klubu Pickwicka, powieści Balzaka. Bracia Kaudzītes panoramicznie i konstrukcyjnie sprawnie przenieśli na karty powieści bujne i wielowątkowe życie karczmy, zagrody, gościńca, obory i kantoru, w bardzo atrakcyjny sposób, prezentując kunsztowną frazę, admirację dla rzeczywistości i szczere intencje, aby niczego nie zakłamywać. Pozwolę sobie w miarę barwnie przybliżyć najważniejsze wątki tej wciąż zajmującej powieści, kierując się chronologią akcji. Akcja powieści koncentruje się wokół wsi i okolicy Slātava. Jest to miejscowość wielonarodowa, w miarę dostatnia i solidarna, na pewno bardziej zamożna i oświecona niż jej odpowiednik np. w ówczesnej Galicji. Jest powieścią wielowarstwową, z wieloma odniesieniami do historii, obyczaju krajobrazu i mentalności Łotwy.

Arcydzieło braci Kaudzītes ma wiele wątków i warstw, może być odczytywane na wiele sposobów. I tak, na pierwszy rzut oka burda pomiędzy miejscowymi ludźmi protestanckiej Vidzeme, a Czangałami, czyli mieszkańcami sąsiedniej katolickiej Łatgalii to antagonizm regionów, zresztą do dziś trwały i wciąż zapładniający łotewską sztukę, film, kabaret, seriale telewizyjne. Ale ten konflikt można też odczytać w inny sposób, jako bardziej lokalny, gdyż owi mieszkańcy Slātava są w rzeczywistości mieszkańcami Vecpiebalgi, a owi Czangałowie – to mieszkańcy Jaunapiegalbi, oba środowiska są protestanckie. Gmina wkracza w pierwociny samorządu terytorialnego, jest w niej nie tylko kościół, karczma i chór, Towarzystwo Dobroczynne, szkoła, poczta – pojawiają się gazety, książki. I choć jeszcze w wielu chatach nie ma komina i ludzie gnieżdżą się nieraz w jednej izbie wraz z inwentarzem, to w przeszłość odchodzą pańszczyźniane obciążenia wobec dworu, chłopa już nie wolno uderzyć, ba, nawet parobek miewa swoją godność. Bohaterowie powieści należą do warstwy zamożnych chłopów, stać ich na wysłanie dziecka nad morze, w powieści mamy jedynie dwie postacie z biedoty wiejskiej.

Główni protagoniści utworu to wiejski mądrala, intrygant Andžs Prātnieks, ten który bardzo wydajnie napędza całą akcję powieści. Cwany, średni gospodarz, ale doskonały taktyk, sprytnie potrafił znaleźć dla siebie lukratywne miejsce pośrednika pomiędzy władzą a chłopami. Bardzo interesująca, krwista postać. To on inicjuje i przeprowadza zbiórki na łapówki, po 25 rubli jedna transza, a potem następna itd., z zebranych pieniędzy oczywiście się nie rozlicza. Gardzi swymi ziomkami, ma ich za głupców.

Kolejna negatywna i bardzo wyrazista postać to Niemiec łozowy, jeden z tych "kārkļuvācieši", odstępców i karierowiczów, Łotyszy, którzy aspirują do statusu Niemca, a cała okolica wie, skąd im nogi wyrosły – Švauksts. Powszechne było wówczas przekonanie, iż Łotysz z urodzenia i mowy po zdobyciu majątku lub wykształcenia przechodzi na niemiecką stronę i wyrzeka się własnych korzeni. Švauksts to typowy przykład z rasy owych nowych Niemców z awansu, kosztem rodaków, w rzeczy samej pozer i pyszałek, ignorant kiepsko mówi po niemiecku. Jest groteskowy w swojej galopadzie ku wielkomiejskiemu stylowi życia. Inna wiodąca postać jest zdecydowanie bardziej sympatyczna. To młynarz Šrekhubers, Niemiec, ale człowiek bardzo sympatyzujący z chłopami łotewskimi, typ pozytywisty, który poszedł w lud, aby go wspomagać i oświecać. Pojawia się para niby zaradnych chłopków – roztropków – Ķencis, Pāvuls, którzy często sami się wpakowują w kłopoty, stając się karykaturami tak zwanego zdrowego chłopskiego rozsądku. Pietuka Krustiņš, nauczyciel– rezoner niby obstający za łotewskimi tradycjami, niby pryncypialny, ale w gruncie rzeczy powierzchowny i naiwny, dający się łatwo manipulować, pyszałkowaty z gruntu. Kaspars, młody chłopak ale już gotów do żeniaczki, to on miał uosabiać zdrowy rdzeń łotewskiego chłopstwa, niestety okazał się osobnikiem egoistycznym i zwykłym łobuzem.

Oļiņš – gospodarz mruk, pod pantoflem zadziornej i zrzędliwej małżonki. Pierwszoplanowych postacie żeńskich jest zdecydowanie mniej – porywcza Liena, sekutnica Oļiniete– dwie antagonistki napędzające całą akcję: krnąbrna pasierbica i despotyczna macocha. Liena jest już kobietą nowych czasów, piękną i pełną temperamentu blond – dziewczyną, wzorowaną na postaci Katarzyny, bohaterki ze sztuki Mikołaja Ostrowskiego "Burza". Na drugim planie przewija się cała galeria ludzkich charakterów i postaw, książka iskrzy się od dowcipów i soczystych powiedzonek, jest kopalnią cytatów i fabryką neologizmów.

"Czasy mierniczych" – to pomnikowa i kanoniczna książka, która w łotewskiej literaturze łączy wiele tradycji i potrzeb, która pozostaje wciąż żywa dzięki swojej prawdzie i bezpośredniości i zachowuje świeżość przekazu. Nie znajdziemy w niej postaci jednoznacznie dobrych ani jednoznacznie złych, czyli papierowych, nie ma owej dusznej i wydumanej przy biurku ludowości, ani popisów pseudo erudycji kawiarnianych mędrków, ani żonglerki kliszami z ogólnie dostępnych lektur. Postacie w epopei braci Kaudzītes funkcjonują w kulturze i światowości łotewskiej równie intensywnie jak bohaterowie sienkiewiczowskiej Trylogii u nas. Jest to tym bardziej uzasadnione, iż noszą często bezpośrednio mówiące nazwiska. Tak, wiodąca postać Prātnieks – to mądrala, mędrek, Ķencis – mętniak, pogmatwaniec, Švauksts – w staro-łotewskim oznacza błazna, trefnisia, itd.