Pismo Związku Polaków na Łotwie

Prof. dr Ēriks Jēkabsons

Udział Polaków w narodowym
ruchu oporu na Łotwie
w latach 1944 – 1950

(zakończenie)

Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej

Grupa Bronisława i Józefa Worsławów była ściśle powiązana ze stosunkowo szeroko rozgałęzioną, działającą w Krasławiu, jego okolicach i w Dyneburgu, polską organizacją podziemną, której początków należy szukać jeszcze w czasach okupacji faszystowskiej. Powstała ona, dokładniej – kontynuowała działalność – na bazie skierowanej przeciwko Niemcom sieci dalekiego wywiadu i dywersji dawnej Armii Krajowej w Łatgalii (Wschodnia Łotwa). Jednym z inicjatorów powołania organizacji "Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej" był mieszkający w Krasławiu Adolf Klemens Miltowicz (ur. w 1891 r.), który wraz z powtórnym wkroczeniem wojsk sowieckich do Południowej Łatgalii latem 1944 roku rozpoczął organizację polskiego podziemia narodowego (przejął kierownictwo założonego w czasach okupacji niemieckiej podziemia, którego znaczna część członków kontynuowała działalność, która tym razem była skierowana przeciwko sowieckiej władzy okupacyjnej). W miejscu swojego zamieszkania A. K. Miltowicz założył lokal konspiracyjny i rozpoczął gromadzenie broni dla członków organizacji.

Należy zaznaczyć, że w okresie międzywojennym członkowie rodziny Miltowiczów wyróżniali się dużą aktywnością w życiu polonijnym i publicznym Krasławia. Starszy brat Adolfa – Ferdynand Miltowicz (ur. w 1884 r.) był po opuszczeniu Armii Czerwonej w 1920 roku pierwszym starostą miasta Krasław. Po zakończeniu II wojny światowej pozostał w rodzinnym miasteczku i zajmował stanowisko kierownika Wydziału Komunalnego w Urzędzie Miejskim. Ferdynand Miltowicz był również zaangażowany w organizacji i został aresztowany jako pierwszy 4 marca 1946 roku, Adolf – w dniu następnym, 5 marca.

Śledztwo ustaliło, że "Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej" powstały jeszcze w czasie okupacji niemieckiej, ich celem było odnowienie państwa polskiego z przedwojennymi polskimi terenami Zachodniej Białorusi i Ukrainy, Prusami Wschodnimi oraz częścią Litwy i Łotwy. Według czekistów – "odnowienie Wielkiej Polski i oderwanie w drodze zbrojnej od ZSRR Ukrainy, Białorusi i państw bałtyckich". Członkowie organizacji składali przysięgę, w której ślubowali walkę o odnowienie państwa polskiego (tekst przysięgi pochodził z 1943 roku – okresu walk polskiego podziemia z hitlerowcami). Organizacja działała w ścisłej konspiracji, na zasadzie łańcuszka, dowództwo znajdowało się w przygranicznych Plussach po stronie białoruskiej [powiat brasławski województwa wileńskiego – uwaga RL], gdzie mieszkał oficjalny dowódca Waldemar Żabo. Z kolei Adolf Miltowicz (Jurek) pełnił funkcje łącznika z "drużynami" w Dyneburgu (dowódca Piotr Łapiński, 20 osób), gminie Pustynia (Antoni Nemiro, 18 osób), Krasławiu (Franciszek Kligul, 8-9 osób), gminie Kapława (Józef Worsław, 13 osób). Właśnie członkowie tej organizacji nabyli latem 1945 roku karabin maszynowy oraz dwa karabiny, które przekazali grupie Bronisława Worsława.

W marcu oraz 5-6 kwietnia 1946 roku aresztowano ogółem 19 osób, z których w ramach dochodzenia wstępnego zwolniono tylko jednego członka organizacji – Jana Saulewicza z miejscowości "Kalnini" gminy Kapława, który w okresie od października 1944 do grudnia 1946 roku służył w Armii Czerwonej i za wykazaną odwagę w walkach został nawet odznaczony "Orderem Sławy" III stopnia. Aresztowani stanęli 1-3 lipca 1946 roku przed trybunałem wojskowym w Dyneburgu jako "członkowie polskiej nacjonalistycznej organizacji antyradzieckiej". Adolf Miltowicz – jako jeden z dowódców organizacji, właściciel lokalu konspiracyjnego, werbownik nowych członków oraz kolporter "antyradzieckich ulotek o nacjonalistycznej treści" – skazany został na 20 lat pozbawienia wolności. Pozostali – Jadwiga Miltowicz z gminy Krasław (15 lat), Paweł Andruszkiewicz, Aleksander Dąbrowski, Leon Proszko, Stanisław Zarakowski i Władysław Lis (wszyscy z Dyneburga), urodzony w Krasławiu pracownik masarni dyneburskiej Antoni Pietkun i jego brat Mieczysław, Sabina Miltowicz (zaopatrywała oddział Worsława w żywność), Jadwiga Rudzite z Krasławia – skazani zostali na 10 lat pozbawienia wolności. Tekla Borowik z Krasławia, Henryk Butnicki z gminy Skaista, Stanisław Juszkiewicz z Dyneburga, Feliks Żolnierowicz z gminy Kaplava, Wacław Kokin z Dyneburga (za kolportaż w listopadzie i grudniu 1945 roku ulotek o treści "nacjonalistycznej"), Ferdynand Miltowicz (za nie powiadomienie władz) – otrzymali wyrokiem trybunału wojskowego po 3 lata pozbawienia wolności, Donat Ługiński – 7 lat w obozach pracy. Jest rzeczą znamienną, że jednym z głównych punktów oskarżenia był fakt, że wszyscy oskarżeni "od 1942 roku działali w organizacji kierowanej z Londynu i Polski" (czyli w AK, kierowanej przez rząd emigracyjny w Londynie, który formalnie do wiosny 1943 roku był sojusznikiem ZSRR w walce z III Rzeszą).

Warto odnotować, że w mieszkaniu skazanej Jadwigi Rudzite znajdował się w czasie okupacji faszystowskiej punkt łączności Armii Krajowej, zaś jej mąż został zmobilizowany w 1944 roku do Armii Czerwonej i niedługo po tym poległ w walkach z Niemcami, zaś sama J. Rudzite zmarła w drodze na Syberię.*

Po odbyciu kary 3 lat pozbawienia wolności wyżej wymieniony Ferdynand Miltowicz został 25 marca 1949 roku wysłany z Krasławia wraz z rodziną (córkami odbywającego wyrok brata Adolfa – Jadwigą, Emilią i Stanisławą) do obwodu omskiego, gdzie zmarł 4 sierpnia 1949 roku, natomiast kobiety zostały zwolnione w latach 1954-1957.

Niektórym aresztowanym udało się obalić stawiane wobec nich zarzuty. Aresztowani razem z pozostałymi członkami grupy młynarz Bronisław Beinarowicz z Krasławia i aptekarz Jan Filipowicz zdołali przekonać czekistów, że nic nie wiedzieli o działalności organizacji. B. Beinarowiczowi i innym aresztowanym zarzucano przystąpienie do organizacji już w 1942 roku za pośrednictwem P. Łapińskiego i F. Kligula (w ten sposób czekiści bezpośrednio przyznawali się do posiadania razem z Niemcami wspólnego przeciwnika!). Jednak B. Beinarowicz utrzymywał, że w czasie okupacji niemieckiej otrzymał od kierownictwa kilka konkretnych poleceń zdobycia broni i amunicji do walki z Niemcami, których nie wykonał, zaś po powtórnym wkroczeniu wojsk sowieckich nie wiedział, że organizacja kontynuowała działalność. Również aptekarzowi J. Filipowiczowi udało się przekonać śledztwo, że nic nie wiedział o istnieniu organizacji po wkroczeniu wojsk sowieckich na terytorium Łotwy w 1944 roku, natomiast pochodzące z apteki leki i materiały opatrunkowe, które znalazły się w organizacji, "zostały nabyte podstępnie". Taka taktyka okazała się skuteczna i 30 kwietnia 1946 roku obydwaj zostali zwolnieni z aresztu.

Również obecny przy aresztowaniu Tekli Borowik jej przyjaciel, Henryk Józef Galański, potrafił w toku przesłuchania udowodnić, że nie był poinformowany o działalności swojej przyjaciółki i swojego kolegi z klasy – Mieczysława Pietkuna, w "przestępczej organizacji" i został zwolniony (Pietkun ok. dwóch miesięcy ukrywał się przed poborem do Armii Czerwonej w domu jego ojca, o czym Galański oczywiście władz nie informował).

Pracował jako zastępca przewodniczącego gminy, jednak w sierpniu 1949 roku został aresztowany po raz drugi – za utrzymywanie kontaktów z "członkami nacjonalistycznej organizacji". Tym razem nie pomogło powoływanie się na dwóch braci – Hieronima i Czesława, którzy z powodu przynależności do narodowości polskiej zostali przymusowo wywiezieni w 1942 roku na roboty do Niemiec. Śledztwo udowodniło kontakty Henryka Galańskiego z nauczycielką Zofią Saksone, która rzeczywiście działała w podziemiu (15 maja 1949 roku w mieszkaniu Z. Saksone pod pretekstem świętowania imienin odbyły się szerokie obchody rocznicy przewrotu K. Ulmanisa). Na podstawie kontaktów z Łotyszką Z. Saksone H. Galańskiemu, którego tym razem skazano na 10 lat więzienia, zarzucono powiązania z kierowaną przez Białorusina Witalija Medunieckiego łotewską organizacją podziemną "Skots", która została zlikwidowana wiosną 1949 roku.

Z kolei organizacja Medunieckiego była związana z liczącą 12-15 członków zbrojną jednostką partyzancką Polaka Wiktora Gratkowskiego (Budrowicz, Cikwisz), która operowała w okolicach Krasławia w lasach nad jeziorem Dridża, często zmieniając miejsce swojego stacjonowania. Urodzony w 1922 roku syn organisty kościoła w Krasławiu W. Gratkowski zdezerterował w 1944 roku z Armii Czerwonej i ukrywał się do 1946 roku u swoich rodziców, jednak w 1946 roku ujawnił się. Jednocześnie działał w podziemiu dowodząc wspomnianą jednostką partyzantów. Grupa składała się przeważnie z Łotyszy, o czym świadczą pseudonimy "Lāčplēsis", "Lubanietis", "Lubaniete" i inne. Grupa posiadała magazyn broni w miejscowości Lielo Kūsiņu sādža i była wspierana przez brata Wiktora – Józefa Gratkowskiego. Latem 1948 roku W. Gratkowski za pośrednictwem swojej kuzynki Stanisławy Gratkowskiej nawiązał kontakt z organizacją podziemną W. Medunieckiego "Skots" (urodzona w 1932 roku Stanisława Gratkowska pełniła aż do aresztowania w 1949 roku funkcję łączniczki między dwiema organizacjami). Wydaje się, że Wiktor Gratkowski poległ w walce, ponieważ brak jest danych o jego aresztowaniu.

Polacy w innych grupach partyzanckich na Łotwie

Są świadectwa o zbrojnym ruchu oporu Polaków w powiecie iłłuksztańskim również w późniejszym okresie. Na przykład grupa partyzantów z okolic Krasławia – A. Reznik, A. Szewiel, P. Damdens, Stanisław Jarocki oraz Fr. Jarowiecki i inni – ukrywała się w dawnym powiecie brasławskim na Białorusi. Lokalne władze komunistyczne Krasławia organizowały zasadzki i "przeczesywanie" lasów w celu ujęcia tej grupy. Nie udało się dokładnie ustalić narodowości wszystkich członków tej grupy, jednak ich imiona i nazwiska oraz sam fakt szukania schronienia na dawnych polskich terenach (gdzie w kontaktach z miejscową ludnością niezbędna była znajomość języka polskiego) uzasadnia przekonanie, że przynajmniej część partyzantów składała się z Polaków Iłłukszty i Dyneburga.

Zamieszkała w gminie Kaunata rodzina chłopa Lubgana aktywnie włączyła się po wojnie do ruchu zbrojnego oporu. W rodzinie było czterech synów i wszyscy działali w partyzantce, zaś jeden z nich, Wacław, był dowódcą liczącego ok. 40 osób oddziału. Jednym z dowodów pielęgnowania w rodzinie tradycji polskich był pseudonim Wacława Lubgana – "Poniatowski". W okresie od 1944 roku do likwidacji w 1949 roku grupa "Poniatowskiego" przeprowadziła ok. 100 akcji zbrojnych w okolicach Krasławia i Rzeżycy (Rēzekne) – podpalano siedziby lokalnych władz sowieckich, wykonywano wyroki na aktywistach sowieckich i ich rodzinach. Najbardziej znaną akcją był zuchwały napad na centrum gminy Robeżnieki, które zostało doszczętnie zniszczone wraz ze stacją kolejową. Dwukrotnie skutecznie wtargnięto do centrum gminy Osunia (Asūne). Dwóch synów Aleksandra i Marii Lubganów poległo w starciu z wojskiem sowieckim w 1945 roku, natomiast dowódca Wacław z bratem Leonardem zginęli w jednej z ostatnich potyczek grupy ze specjalną jednostka NKWD 20 lipca 1949 roku. Jest rzeczą zrozumiałą, że rodzice utrzymywali kontakt ze swoimi synami, za co zostali oskarżeni przez władze sowieckie i zmuszeni byli ukrywać się. W sierpniu 1949 roku siedemdziesięcioletni Aleksander Lubgan został zastrzelony (rzekomo za próbę ucieczki). Nieszczęsna matka, Maria Lubgan, została aresztowana przed Bożym Narodzeniem – 23 grudnia 1949 roku. 3 czerwca 1950 roku została ona skazana na 10 lat pozbawienia wolności i wysłana do obozu pracy w obwodzie irkuckim. Wytrzymała więzienie i została zwolniona w lipcu 1956 roku. Nie wiadomo, jaki był dalszy los tej nieszczęsnej kobiety, której czterech synów poległo w walkach z przemocą wojsk okupacyjnych, zaś mąż został po prostu zamordowany.

W gminach Saliena, Skrudaliena i Svente powiatu iłłuksztańskiego działała od 1944 roku ok. szesnastoosobowa grupa składająca się przeważnie z miejscowych Polaków. Dowódcą był Waldemar Drozdowski. Grupa uaktywniła się szczególnie w 1947 roku – w sierpniu podczas potyczki zostali zastrzeleni zastępca kierownika Terenowego Urzędu Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego (MBP) oraz szeregowy z formacji "niszczycieli" Wilkelonok, natomiast we wrześniu wykonano wyrok na aktywiście partyjnym i dyrektorze maślarni w Czerwonce Judinie itd. 20 września 1948 roku w czasie starcia z wojskiem MBP został ranny i wzięty do niewoli osiemnastoletni Julian Drozdowski, natomiast 7 grudnia 1948 roku w czasie bitwy w gminie Skrudaliena poległo pięciu członków grupy (w tej walce zginęli po drugiej stronie st. porucznik MBP Melkow oraz jeden "niszczyciel").

Członkowie grupy cieszyli się w znacznej mierze poparciem miejscowych mieszkańców. Stało się to przyczyną aresztowania i skazania w grudniu 1948 roku mieszkającego w gminie Saliena Polaka Franciszka Andrzejewskiego (ur. w 1888 r.) z rodziną – żoną Stefanią (ur. w 1893 r.) wraz z córkami Marią (1928) i Anną (1931). Poza tym za udzielanie pomocy grupie W. Drozdowskiego władze sowieckie aresztowały i skazały następujące osoby narodowości polskiej: Jana Anczewskiego (ur. w 1896 r.) i Janinę Anczewską (ur. w 1927 r.) – aresztowani 22 grudnia 1948 roku za "udzielanie w swoim domu schronienia bandytom", Wilhelminę Wysocką (ur. w 1921 r.) i Reginę Wysocką (ur. w 1930 r.) z gminy Saliena – aresztowane 23 grudnia 1948 roku, kowala Konstantego Janusza (ur. w 1905 r. – aresztowany 22 grudnia za "udzielanie schronienia w swoim domu przywódcy bandytów Drozdowskiemu"); w gminie Svente – Jana i Wincentego Jankowskich (aresztowani 23 grudnia 1948 roku jako "aktywni poplecznicy bandytów"), Jana i Józefę Klaucanów (aresztowani 22 grudnia 1948 roku za "przyjmowanie w swoim domu i zaopatrywanie w żywność bandytów Drozdowskiego"), Piotra Jasiona (aresztowany 22 grudnia jako "poplecznik przywódcy bandytów Drozdowskiego, urządził w swoim gospodarstwie schron dla bandytów") oraz jego syna Hieronima Jasiona (aresztowany 27 grudnia za udzielanie pomocy grupie Drozdowskiego, wiedział o istnieniu schronu).

Jedną z najbardziej wpływowych w powiecie rzeżyckim (Rēzekne) grup partyzanckich był oddział dowodzony przez Jana, Piotra i Władysława Burków. Grupa wchodziła w skład 9 Rzeżyckiego Pułku Łotewskiej Organizacji Partyzanckiej (Latvijas Partizāņu organizācijas ("Latvijas aizstāvju") 9. Rēzeknes pulks) i wykonała większą ilość zuchwałych napadów na urzędy sowieckie oraz aktywistów partyjnych w gminie Malta, innych miejscowościach powiatu oraz w okolicach Krasławia. Po zlikwidowaniu tej stosunkowo licznej grupy we wrześniu 1949 roku jeden z jej ocalałych członków, Julian Michnenok, przeniósł się z żoną Teklą i dziećmi do powiatu Grzywa (na teren byłej gminy Demene), gdzie mieszkała dalsza rodzina innego członka oddziału, Józefa Dzedzela – Helena i Józef Dzedzelowie z synem Ludwikiem i córką Walentyną. W nowym miejscu zamieszkania Julian Michnenok skompletował z miejscowej młodzieży, która ukrywała się przed poborem do wojska sowieckiego i przymusowymi pracami, zbrojny oddział. Grupa dokonywała napadów na urzędy sowieckie i aktywistów partyjnych, jednak 11 maja 1951 roku podczas napadu na sklep w Silene (Borówce) wpadła w zasadzkę. Podczas wymiany ognia zostali zastrzeleni członkowie oddziału Romuald Dzedzel oraz Józef Dzedzel. Wkrótce prawie wszyscy członkowie grupy zostali aresztowani i otrzymali wyroki od 8 do 25 lat pozbawienia wolności (...).

Na specjalną uwagę i bardziej szczegółowe badanie zasługuje przypadek byłego żołnierza Wojska Polskiego, Jana Zawadzkiego. W wydanej w czasach sowieckich na Łotwie w 1980 roku książce V. Paegle'go o "bandytach nacjonalistycznych" wymienia się były żołnierz Wojska Polskiego J. Zawadzki, który w swoim czasie był internowany na Łotwie (na liście osób internowanych go wprawdzie nie ma, możliwe jest zatem, że został internowany na Litwie i przybył na Łotwę później lub dotarł na Łotwę po upadku państwa polskiego i nie był internowany). W okresie 1944-1945 J. Zawadzki pełnił obowiązki zastępcy dowódcy zbrojnego oddziału Vilisa Graumanisa ("Czerwonobrody"), który operował na terenie powiatu Lubanas. Następnie J. Zawadzki (przydomek "Pan") dowodził osobnym oddziałem partyzantów łotewskich "Vidzeme" i pozostawał nieuchwytny aż do końca lat 50. Nie widząc innej możliwości zaprzestania działalności jego grupy władze sowieckie sprowadziły na Łotwę z Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej matkę Jana Zawadzkiego, która zaapelowała do syna o "wyjście z lasu i powrót do ojczyzny" zaś władze obiecały jemu i dwóm jego towarzyszom amnestię. W wyniku tej akcji oni rzeczywiście dobrowolnie "wyszli z lasu", J. Zawadzkiemu umożliwiono wyjazd do Polski (dalszy jego los jest nieznany), natomiast dwóch jego towarzyszy niedługo po tym aresztowano i sądzono. Ten ciekawy epizod w historii antyradzieckiej partyzantki na Łotwie zasługuje na dalsze rozpoznanie.

Reasumując należy stwierdzić, że pod koniec II wojny światowej na ponownie zajętych przez wojska sowieckie terenach Łatgalii i w powiecie iłłuksztańskim, obok łotewskich zbrojnych i pokojowych grup oporu, działało również polskie narodowe podziemie (w tym również zbrojne). Liczący 30 – 40 osób zbrojny oddział Bronisława Worsława operował w gminie Kapława i na Białorusi (w dawnej Polsce), w Krasławiu i Dyneburgu działała podziemna organizacja "Armed Forces of the Republic of Poland", działały też mniejsze grupy partyzanckie, składające się przeważnie z Polaków.

Zorganizowane jeszcze w czasie okupacji faszystowskiej w Południowej Łatgalii i w powiecie iłłuksztańskim polskie podziemie narodowe nie zaprzestało swojej działalności po wojnie i zachowało swoją strukturę organizacyjną, atrybuty (przysięgę) oraz cel – odnowienie niezależnego państwa polskiego. Jest rzeczą znamienną, że sowieckie organy ścigania inkryminowały aresztowanym ich działalność w podziemiu również w okresie 1942-1943, czyli w czasie okupacji faszystowskiej.

Wielu mieszkańców Łotwy narodowości polskiej zaangażowało się w końcu wojny i po jej zakończeniu w łotewskim narodowym ruchu oporu. Wielu z nich aresztowano i sądzono zgodnie z radzieckim ustawodawstwem. Również w latach późniejszych, po zakończeniu zbrojnego oporu, były wśród łotewskich Polaków osoby, które miały odwagę występować przeciwko panującemu reżimowi. Do najbardziej znanych z nich należał niewątpliwie urodzony w 1931 roku w Dyneburgu dysydent Jan Jachimowicz, który został aresztowany w marcu 1969 roku.

Tłum. Romuald Lebedek

Za zgodą autora publikacji dokonaliśmy w wersji polskiej pewnych,
małoistotnych naszym zdaniem, skrótów.
Redakcja

*Tomaszewicz M. O wybitnych Polakach// Polak na Łotwie. – 1995 – nr 3-4. – str. 34