Pismo Związku Polaków na Łotwie

Oddźwięki 11 listopada 1919 roku

Nieprzyjemne są miesiące listopad i grudzień pod naszą szerokością geograficzną – pogoda codziennie płata figle, na Bałtyku zaczynają szaleć sztormy, cykl codzienny człowieka w wieku produkcyjnym rozpoczyna się i kończy o zmroku, budżety rodzinne zaczynają zjadać rachunki za ogrzewanie. W grudniu tę egzystencję umila oczekiwanie dnia, w którym "Bóg się rodzi, moc truchleje", ale listopad też ma na szczęście kilka dni, które rozjaśniają naszą jesienną bałtycką szarzyznę. Jest to w pierwszej kolejności data 11 listopada – dzień, w którym jednocześnie obchodzimy 90 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości i Dzień Lāčplēsis'a, natomiast w dniu 18 listopada 1918 roku w Rydze, w 2. Teatrze Miejskim (Teatrze Narodowym), odśpiewano na uroczystym posiedzeniu Rady Ludowej "Dievs, svētī Latviju" (Boże, pobłogosław Łotwę) – po raz pierwszy jako hymn nowopowstałego państwa łotewskiego. Tu bowiem nieco wcześniej zostało proklamowana niezależna Republika Łotewska.

Znaczenia dnia 11 listopada dla Polski i Polaków (przerwanie 123-letniej zmory rozbiorowej) i 18 listopada dla Łotwy i jej mieszkańców nie wymaga chyba komentarza. Gorzej jest z uzmysłowieniem znaczenia Dnia Lāčplēsis'a – zaledwie 53 proc. zapytanej przez dziennikarzy młodzieży potrafiło odpowiedzieć, dlaczego 11 listopada na domach wywieszono flagi państwowe i tylko 34 proc. potrafiło mniej lub bardziej sensownie wytłumaczyć genezę tego święta.

Temat Dnia Lāčplēsis'a podejmowaliśmy dokładnie przed rokiem (patrz "Polak na Łotwie" nr 78), nie będziemy więc wdawać się w szczegóły tych wydarzeń sprzed 89 lat, poprzestając jedynie na stwierdzeniu, że 11 listopada 1919 roku nieliczna (zaledwie 12 tys. żołnierzy) i słabo uzbrojona (ale wspierana ogniem artylerii pokładowej 8 angielskich i francuskich okrętów wojennych w Zatoce Ryskiej) Armia Łotewska obroniła Rygę przed atakiem tzw. Armii Zachodniorosyjskiej (50 tys. żołnierzy, w tym ok. 40 tys. niemieckich najmitów – z Niemiec). W ten sposób uratowana została niepodległość liczącej niecały rok Republiki Łotewskiej.

Ten łotewski "Cud nad Dźwiną" ma jeszcze inne, nie mniej ważne znaczenie historyczne – zagrożenie Rygi przez tzw. "bermontowców" spowodowało bowiem konsolidację wielonarodowościowego składu jej mieszkańców pod flagą łotewską. Motywacja i pozycja Łotyszy była oczywista, miejscowi Niemcy bałtyccy od samego początku odcięli się i potępili udział swoich rodaków z Niemiec w "wyprawie" Armii Zachodniorosyjskiej, która wycofując się z Łotwy rozgrabiła i spaliła Pałac Książąt Kurlandzkich i słynną "Academię Petrina" w Mitawie. Poza tym miejscowa Landeswera w składzie Armii Łotewskiej walczyła z bolszewikami w Łatgalii i odbierała atak na "swoją", w znacznej mierze niemiecką wówczas Rygę, jako cios w plecy. Żydzi z pewnością nie byli zainteresowani reanimacją cesarstwa rosyjskiego (z jego antysemityzmem), miejscowi Polacy również. Wspólne zagrożenie uzmysłowiło mniejszościom narodowym Rygi, z których każda miała dotychczas "swoją" Rygę, że gwarantem ich bezpieczeństwa jest Republika Łotewska. Nie jest więc przypadkiem, że na wiadomość o wyparciu nieproszonych gości z Pārdaugavy (Rygi lewobrzeżnej) rozdzwoniły się dzwony w kirchach luterańskich, kościołach katolickich i cerkwiach prawosławnych.

Dzień 11 listopada 1919 roku zapoczątkował niełatwy proces adaptacji mniejszości narodowych nowego państwa w nowej rzeczywistości. Nie wszystko układało się idealnie na linii "I Republika Łotewska – mniejszości narodowe", były napięcia i konflikty z mniejszością niemiecką i polską, spowodowane w pierwszej kolejności reformą rolną i wywłaszczeniem majątków ziemskich, miały miejsce poważne ograniczenia praw mniejszości i próby asymilacji w okresie autorytarnych rządów K. Ulmanisa, jednak w końcu lat 30. zdecydowana większość niełotewskich mieszkańców tego kraju była dumna z posiadania paszportu łotewskiego.

Dzień Lāčplēsis'a bardzo przypomina pod względem konsolidacji społeczeństwa "Dni Barykad" w Rydze 13-26 stycznia 1991 roku. Wtedy również mieszkańcy Rygi różnych narodowości czynnie opowiedzieli się po stronie państwa łotewskiego, odradzającego się po przeszło 50 latach okupacji sowieckiej. Ich determinacja i masowy udział w obronie strategicznych obiektów miasta sprawiły, że obeszło się bez większego rozlewu krwi (nie sądzę, żeby było to możliwe w realiach obecnych). Natomiast w listopadzie 1919 roku Armia Łotewska straciła w walkach z "bermontowcami" 57 oficerów i 686 żołnierzy.

Romuald Lebedek