Pismo Związku Polaków na Łotwie

Przemijanie

Stare, opuszczone domy... Żebracy, którzy przykucnęli pod drzewami, żeby odpocząć, zjeść kawałek suchego chleba - tak samo czarnego, jak ich twarze. Patrzą dokoła pustymi oczodołami wybitych okien... Bezgłośnie wołają otwartymi ustami niedomkniętych drzwi... Są jak ludzie - niegdyś pełni życia, tryskający urodą swych dojrzałych lat, czarujący urokiem kwiecia w troskliwie doglądanym ogródku; teraz - zgrzybiali, opuszczeni, nikomu niepotrzebni. Jeszcze czasem ktoś zasłucha się w baśni opowiadanej przez wygrzebaną na strychu księgę. Jakiś wędrowiec znajdzie schronienie w tych, już nieprzytulnych, ścianach. Potem przygodni turyści powyrywają deski ze ścian: na tratwę, na opał, zabiorą ze strychu ostatnią księgę... Zabiorą serce...

Starość na ogół zawadza. Nawet lekarze w pewnym momencie przestają interesować się starcem, bo jego życie się kończy i nie ma na to lekarstwa. Przyjdzie śmierć - cicha, powolna, wśród zarośli pokrzyw i zdziczałych jabłoni. Jakiś czas będzie jeszcze sterczał nagi, okopcony komin wśród rozłożystych lip, potem i jego gruzy porosną trawą. Przyjdzie - ZAPOMNIENIE. Bo na tym świecie wszystko rodzi się i umiera. Pamięć też.

Schylcie głowy przed ODEJŚCIEM.

H.A. 8 VII 1980

MOTTO:
Jeżeli wielkim jest stworzenie -
jakże wielkim musi być Stwórca!

Ręce...

Żywe ludzkie ręce.
Poruszające się,
Pracujące...
Zwykłe ręce człowieka.
Człowieka!...
Trzymają książkę,
klamkę u drzwi,
rękę innego człowieka...
Silne męskie ręce -
Stawiają namiot,
Trzymają kierownicę samochodu
- i brewiarz...
Ręce, które potrafią wyczuć drganie, puls mechanizmu, składającego się z martwych metalowych części -
- i trzymające kruchy opłatek, symbol życia,
a potem -
Ciało prawdziwe!
Ręce trzymające pióro, kreślące znaki na papierze,
ucieleśniające myśli, krzyk duszy;
trzymające monstrancję,
wznoszące się ku Niebu,
pośredniczące między nami, a Nim.
Błogosławiące...
Ręce kapłana.
Człowieka!

H.A. 1976.