Pismo Związku Polaków na Łotwie

Dr Ēriks Jēkabsons

Stosunki polsko-łotewskie we wrześniu 1939 roku

(zakończenie)

Jak już wspominaliśmy, rząd Litwy zdecydował się na tak wątpliwy krok - przerwanie stosunków z poselstwem Polski - znacznie później. Podczas gdy 21 września V. Munters powiadomił posła Polski na Łotwie o przerwaniu stosunków zaś Ministerstwo Spraw Zagranicznych Łotwy zakazało nawet na tej podstawie attache wojskowemu Polski odwiedzenie obozu internowanych żołnierzy polskich w Dyneburgu, attache wojskowy Polski na Litwie, Leon Mitkiewicz, odnotował, iż stosunek władz Litwy do poselstwa Polski w Kownie staje się wprawdzie "coraz bardziej oziębły i zdystansowany", jednak informacja Litewskiej Agencji Telegraficznej o tysiącach internowanych, którzy przybyli na Litwę, "jest lojalna". W następnych dniach attache wielokrotnie odwiedzał obozy dla internowanych, gdzie aktywnie współpracował z przedstawicielami sztabu armii Litwy i rozpoczął nawet organizację przewozu internowanych do Francji.

23 września L. Mitkiewicz odnotował żenującą sytuację zaistniałą na Łotwie. Rząd Łotwy przestał uznawać dalsze prawne istnienie poselstwa Polski w Rydze na tej podstawie, iż państwo polskie przestało istnieć. Poseł p. Kłopotowski - otrzymał od ambasadora w Londynie, Edwarda Raczyńskiego, polecenie stopniowego likwidowania swoich spraw i opuszczenia Rygi.

Dopiero 10 października, gdy poselstwo Polski w Kownie skierowało notę protestu przeciwko porozumieniu między Litwą a ZSRR o przekazaniu Wilna Litwie, rząd tego państwa oświadczył, iż nie uznaje nowego rządu Polski we Francji, Wilno zaś uważa za część składową swojego terytorium. Tuż po tym personel poselstwa opuścił państwo, udając się do Rygi. Tu dawni przedstawiciele Polski spędzili cały tydzień, zaś 17 października wylecieli do Sztokholmu. Na lotnisku pożegnali ich tylko poseł i attache wojskowy Francji oraz przyjaciel L. Mitkiewicza - agent wojskowy Łotwy na Litwie - podpułkownik V. Deglavs z małżonką (oczywiście nieoficjalnie).

Według niesprawdzonej jeszcze informacji, byłego posła Polski na Litwie Franciszka Harwata (który do roku 1938 zajmował podobne stanowisko na Łotwie) przyjął w Rydze minister spraw zagranicznych, V. Munters i zapewniał, iż rząd Łotwy nie zażądał zamknięcia poselstwa Polski w Rydze, tylko "odmówił współpracy z posłem Kłopotowskim". Jeśli informacja ta, która pochodzi z Policji Politycznej Łotwy, jest prawdziwa, można byłoby taki krok V. Muntersa wytłumaczyć ubolewaniem z powodu przedwcześnie poczynionego kroku, jednak również ten argument brzmiał nieprzekonywająco, ponieważ, jak wiadomo, nie odpowiadał prawdzie. Potwierdza to w końcu informacja samego J. Kłopotowskiego z zaistniałej sytuacji zawarta w obszernym sprawozdaniu z 16 października 1939 roku: "Jak mnie później [po odczytaniu przez V. Muntersa memorandum o przerwaniu stosunków - Ē. J.] w rozmowach prywatnych usiłowali przekonać Łotysze, ich rząd nie mógł postępować inaczej, w nowej sytuacji należało przyjąć za podstawę zadowolenie wszystkich żądań sowieckich, nawet na wyrost. I to wszystko w przekonaniu, że tylko przez ugodowość i w drodze maksymalnej demonstracji dobrej woli oraz wyrozumiałości dla interesów sowieckich Łotwa będzie w stanie przedłużyć przynajmniej pozorność swojej niepodległości".

Samo zaś oświadczenie V. Muntersa były poseł ocenił jako "czyn bezprecedensowy w historii, który jest [...] logicznym wynikiem polityki zagranicznej Łotwy w ostatnim roku. Była to defetystyczna, małostkowa polityka małego państewka, nacechowana niemocą wobec zbliżających się wydarzeń".

Wyposażenie poselstwa Polski na Łotwie oraz trzy samochody poselstwa zostały 22 października wysłane z Rygi do Sztokholmu statkiem "Rīga", jednak już następnego dnia statek został zatrzymany przez niemiecki trałowiec "Tannenberg" w akwenie na północny zachód od Oviši i skierowany do Świnoujścia a następnie do portu w Szczecinie, w Niemczech. Tu władze niemieckie zdjęły ze statku polski ładunek i samochody, zaś statek został zwolniony dopiero 2 listopada. W ten sposób również własność poselstwa padła łupem wojennym jednego z państw-agresorów.

Budynek poselstwa Polski w Rydze przy ul. Mednieku przejęło poselstwo Wielkiej Brytanii, przeznaczając go na Polski Wydział Spraw Konsularnych pod kierownictwem hrabiego Michała Szembeka, którego personel składał się z dwóch pracowników (miejscowych Polaków - Bolesława Gołubca i Michała Szawdina)1, sekretarza i dwóch maszynistek, kierowcy, dwóch gońców oraz odźwiernego. I znowu władze łotewskie, ulegając naciskom Niemiec i ZSRR, odmówiły w kwietniu 1940 roku przedłużenia wizy M. Szembekowi i dopiero po otwartej ingerencji Anglików wydali zezwolenie na pobyt. Wydział kontynuował działalność do czasu okupacji Łotwy. Brytyjczycy wzięli pod swój nadzór również budynek dawnego konsulatu Polski w Dyneburgu, w którym władze sowieckie po okupacji Łotwy rozlokowały w 1940-1941 r. miejscowy oddział NKWD.

Los poselstwa Łotwy w Warszawie również doświadczył tragicznych chwil. Poseł Ludvigs Ēķis opuścił stolicę razem z rządem Polski i pod bombami niemieckiej lotnictwa dotarł z nim do rumuńskiej granicy, przekraczając ją 17 września. Poselstwo zaś zostało zniszczone w ogniu bombardowanej Warszawy. Po okupacji Łotwy były poseł L. Ēķis przeniósł się z Bukaresztu do Waszyngtonu. Stamtąd w grudniu 1942 roku napisał do ambasadora w Londynie, Kārlisa Zariņša:

"Teoretycznie wciąż jeszcze mogę uważać się za posła Łotwy w Polsce, jednak to wszystko nie ma żadnego praktycznego znaczenia, dopóki my sami nie mamy własnego rządu a siły Polaków są za słabe, aby coś zmienić na swoją korzyść. [...] 23 września 1939 roku Munters poinformował mnie szyfrowanym telegramem o przerwaniu stosunków z Kłopotowskim i wytłumaczył mi później, dlaczego tak uczynił. W Bukareszcie utrzymywałem stosunki z ambasadorem Polski, hrabią Raczyńskim, jednak wszędzie odczuwałem i słyszałem, że Polacy bardzo boleśnie zareagowali na ostry krok Muntersa. Znając trochę Polaków, przypuszczam, że ten pochopny krok Muntersa będą długo pamiętali, długo będą nam mieli za złe i będą wypominali. Szkoda, lecz nie w naszych siłach jest to odmienić.

Na zakończenie chciałbym odnotować, iż w maju ubiegłego roku pragnąłem złożyć wizytę kurtuazyjną tutejszemu polskiemu ambasadorowi, jednak nie doczekałem się odpowiedzi od sekretarza, który obiecał zawczasu powiadomić mnie, kiedy ambasador mógłby mnie przyjąć. Oficjalnie nigdy nie słyszałem, abym był dla Polaków personą non grata, ponieważ jednak mojej wizyty nie przyjęli prawdopodobnie mają coś przeciwko mnie.

Wysyłając protest do państw [świata] z powodu inwazji bolszewickiej na Łotwę, nie wysłałem go do Polski, ponieważ wiedziałem, że Polacy uznają, iż nie posiadają stosunków z Łotwą, chociaż Munters polecił mi utrzymywanie stosunków z ambasadorem Polski".

Cytat ten wyraźnie unaocznia następstwa kroku Muntersa. Kroku wymuszonego sytuacją międzynarodową, lecz niewątpliwie przesadnego i w żaden sposób nielicującego ze statusem państwa neutralnego. Jako kontrargument podważający zdanie niektórych historyków łotewskich uważających, iż okupacja państwa rozpoczęła się już w październiku 1939 roku, można wymienić fakt, iż wobec internowanych żołnierzy polskich Łotwa zachowała jednak stosunek właściwy dla państwa neutralnego - aż do realnej okupacji państwa. Stosunek ten był dobry i rząd kilkakrotnie w należyty sposób odpowiadał na zarzuty strony sowieckiej w tej sprawie. Na przykład w grudniu 1939 roku, gdy poseł ZSRR wyraził ministerstwu spraw zagranicznych [Łotwy] niezadowolenie z powodu wyjazdu internowanych z Łotwy do Finlandii, z którą ZSRR toczy wojnę, strona łotewska taktownie odpowiedziała, iż po pierwsze internowani polscy wyjeżdżają nie do Finlandii, lecz do Szwecji i chodzi tu przeważnie o pasażerów tranzytowych z Litwy, po wtóre, zarzuty sowieckie nie mają formalnego uzasadnienia, ponieważ ZSRR nie znajduje się oficjalnie w stanie wojny ani z Finlandią ani z Polską (MSZ Łotwy dyplomatycznie wykorzystało tu tę okoliczność, że ZSRR dokonał agresji przeciwko tym dwóm państwom bez formalnego wypowiedzenia wojny).

Przedstawione fakty w przekonywający sposób unaoczniają, po pierwsze - autorytarny charakter rządu Łotwy, po wtóre - realną sytuację, fakt, że Łotwa nie zachowała pozornej przynajmniej neutralności nie tylko po 5 października 1939 roku, lecz już w okresie 17-21 września, gdy rząd zdobył się na ów pochopny krok. Emigracyjny historyk Edgars Dundsdorfs uważa, iż wraz z zamknięciem poselstwa Polski, Łotwa stanęła faktycznie po stronie obu agresorów i przestała być państwem neutralnym (łamiąc w ten sposób deklarowaną 1 i 3 września neutralność). Formalną neutralność Łotwa przerwała pod przymusem (podpisując 5 października umowę o wzajemnej pomocy z ZSRR), zaś faktyczną - całkiem dobrowolnie, zamykając poselstwo Polski. Zdanie to podziela historyk Aivars Stranga oraz autor niniejszego artykułu.

Tłum. R. Lebedek

1 Po okupacji sowieckiej obydwa zostali aresztowani: M. Szawdin 31 grudnia 1940 roku (z oskarżenia o "członkostwo w organizacji szpiegowskiej"), B. Gołubiec - 26 marca 1941 roku pod następującym zarzutem: "Pracownik konsulatu Polski i Anglii od 1937 roku. Uprawiał działalność szpiegowską na rzecz wywiadów Anglii i Francji, jeden z kierowników polskiej organizacji narodowej na Łotwie".

No NKVD līdz KGB. Politiskās prāvas Latvijā 1940-1986. Noziegumos pret padomju valsti apsūdzēto Latvijas iedzīvotāju rādītājs. - Rīga, 1999. - 239., 746. lpp. (Od NKWD do KGB. Procesy polityczne na Łotwie 1940 -1986. Wykaz mieszkańców Łotwy oskarżonych o działalność przeciwko władzy radzieckiej, Ryga, 1999, str. 239, 746).