Pismo Związku Polaków na Łotwie

Kilka słów o Dniu Lāčplēsisa

Listopad zapisał się w dziejach Polski i Łotwy wydarzeniami, które utorowały tym dwóm krajom drogę do własnego bytu państwowego – dzień 11 listopada 1918 roku, kończący I wojnę światową, był zarazem pierwszym dniem niepodległości Polaków po 123 latach zmory rozbiorowej. W tym samym dniu Wielka Brytania uznała istnienie niepodległego państwa łotewskiego de facto zaś tydzień później – 18 listopada 1918 roku w Rydze, w Teatrze Narodowym, została proklamowana Republika Łotewska. Listopad jest zatem dla Polaków miesiącem odzyskania niepodległości, dla Łotyszy – miesiącem jej uzyskania.

Są to wydarzenia ogólnie znane, jak również znany jest fakt, że tej proklamowanej niepodległości Polska i Łotwa musiały bronić w wielu krwawych potyczkach i walkach. Dla Polaków zwycięskim symbolem tych walk jest obrona Warszawy 12-18 sierpnia 1920 roku przed natarciem wojsk bolszewickiej Rosji lub tzw. "Cud na Wisłą", dla Łotyszy – skuteczne odparcie ataku rosyjsko-niemieckich wojsk tzw. "bermontowców" na Rygę 11 listopada 1919 roku. Składająca się ze zwerbowanych wśród rosyjskich jeńców wojennych w Niemczech i posiłkowana przez stacjonującą wówczas w Kurlandii "Żelazną Dywizję" gen. Ruedigera von der Goltza, tak zwana Armia Zachodniorosyjska pod dowództwem Bermonta, miała włączyć się do walki z bolszewikami obok białych generałów Denikina, Judenicza, Kołczaka. Sęk w tym, że po drodze do Rosji armia ta, licząca ok. 50 tys. żołnierzy, miała przemaszerować przez Łotwę, której przynależność do Rosji, jak i całego "ostzejskiego kraju" zresztą, ani dla ww. generałów ani dla "bermontowców" nie podlegała dyskusji.

Jest zatem rzeczą zrozumiałą, że Łotysze stawili czoła "Armii Zachodniorosyjskiej" i zadali jej, wspierani ogniem artylerii 8 okrętów brytyjskich i francuskich, druzgocącą klęskę u wrót Rygi, zaś dzień 11 listopada ogłoszony został Dniem Armii Łotewskiej – Dniem Lāčplēsisa – bohatera łotewskiego eposu ludowego. W tym dniu (łotewskiego "Cudu nad Dźwiną") zostało ustanowione również najwyższe odznaczenie wojskowe Łotwy – Order Lāčplēsisa. Warto odnotować, iż kilka miesięcy później orderem tym udekorowano aż 63 żołnierzy Wojska Polskiego, którzy się wykazali męstwem i walecznością w czasie Kampanii Łatgalskiej. Order ten wręczono również 9 miejscowym Polakom, którzy wyróżnili się bohaterstwem w walkach o niepodległość Łotwy.

Jest jednak pewien haczyk i paradoks z tym Dniem Lāčplēsisa. Z jednej strony Łotwa, uniemożliwiając "bermontowcom" 11 listopada 1919 roku przemarsz do Rosji, sprzymierzała się mimo woli z bolszewikami, którzy dopiero 22 maja tegoż roku zostali wyparci z Rygi i zajmowali jeszcze całą Wschodnią Łotwę – Łatgalię. Z drugiej strony Armia Łotwy i wchodząca w jej skład "landeswera", składająca się z miejscowych Niemców i dowodzona przez młodego brytyjskiego pułkownika Alexandra (tak jest, późniejszego brytyjskiego marszałka, Harolda Ruperta Alexandra – dowódcy wojsk brytyjskich na Bliskim Wschodzie w czasie II. wojny światowej), toczyła z tymi bolszewikami walki w Łatgalii, niezbyt pomyślne zresztą.

Jest zresztą sporo paradoksów w tym okresie kształtowania się państwowości łotewskiej, które na ogół są z różnych powodów "niedostrzegane" przez popularyzatorów "walki narodowo-wyzwoleńczej" Łotwy 1918-1920. Tylko zdawkowo i ze zrozumiałych powodów niechętnie przyznają się historycy łotewscy, że na czele wojsk bolszewickich, które z Rosji wkroczyły do Rygi 3 stycznia 1918 roku, maszerowały pułki "czerwonych strzelców łotewskich", że niektóre jednostki Armii Łotewskiej odmawiały posłuszeństwa Rządowi Tymczasowemu Łotwy i uchylały się od walki z Armią Czerwoną (np. 1 i 3 kompania). Absolutnym milczeniem pomija się fakt, że jedyną formacją wojskową, która odważyła się stawić czoła bolszewikom w grudniu 1917 roku, była tak bardzo nielubiana przez Łotyszy "landeswera", ona też jako pierwsza wdarła się 22 maja 1919 roku przez mosty na Dźwinie do Rygi, zmuszając do śpiesznego wycofania się zdemoralizowanych już zresztą "czerwonych strzelców".

Pisząc o "czerwonym terrorze" w Rydze w okresie styczeń – maj 1919 r. wymienia się ogólnikowo jako sprawców – "bolszewików", a przecież trybunały rewolucyjne i plutony egzekucyjne składały się z tych samych "czerwonych strzelców" – Łotyszy, których Wojsko Polskie pod dowództwem gen.– porucznika Edwarda Rydza-Śmigłego i Armia Łotewska w styczniu 1920 roku wyrzuciły również z Łatgalii.

Znaczenie pomocy polskiej w wyzwoleniu Łatgalii (operacja "Zima" lub "Kampania Łatgalska") wciąż jeszcze nie doczekało się należytej oceny w licznych publikacjach z okazji 11 i 18 listopada. A przecież operacja "Zima" nie tylko przyśpieszyła scalenie dzielnic Łotwy w jedno niepodległe państwo (i to w ostatniej chwili, gdy Armia Czerwona już pokonała "białych" generałów i mogła podjąć swój "wyzwolicielski" marsz na Zachód). Obecność legionów polskich w Łatgalii wyraźnie ostudziła zakusy południowych pobratymców – Litwinów do rozległych terenów przygranicznych Łotwy. O tym też warto pamiętać, przede wszystkim stronie łotewskiej.

Romuald Lebedek