Pismo Związku Polaków na Łotwie

Jak to chcą widzieć "Wieści"

W krótkich odstępach czasu lokalne rosyjskie "Wieści siegodnia" (05.06.,) oraz tygodnik "Wieści" (14-20.09.) zamieściły wywiady z kilkoma przedstawicielami Polonii łotewskiej pod wymownymi tytułami – "Nagroda za lojalność" oraz "Polacy Łatgalii: Łotwa – matka czy macocha ?" Zawarta w tych wywiadach dowolna interpretacja wydarzeń na skrzyżowaniach historii Polski i Łotwy, naciąganie pewnych faktów z życia Polonii, "miarodajna" opinia o szkołach polskich, przede wszystkim jednak wypaczenie obecnych relacji na linii "państwo – mniejszość polska", skłaniają do zajęcia stanowiska.

W ww. wywiadach, zwłaszcza w "Nagrodzie za lojalność" autorstwa Jeleny Slusarew, trudno jest odróżnić fakty od komentarza, ustalić, gdzie kończy się wypowiedź rozmówcy a zaczyna się dopowiedziany przez dziennikarkę komentarz. Jeśli jednak osoba udzielająca wywiadu nie zamieszcza sprostowania lub w inny sposób publicznie nie kontestuje zamieszczonego materiału, uważa się, że go akceptuje.

Wychodząc z tego założenia zacznę od króla Ćwieczka, przepraszam, Kazimierza Wielkiego, bo od czasów panowania tego króla Iwan Griniewicz wywiódł na łamach ww. gazety początek osadnictwa polskiego na Łotwie. Tylko dlatego, że w 1366 roku król polski ustanowiony został przez Stolicę Apostolską opiekunem praw arcybiskupstwa ryskiego (a nie parafii katolickiej Rygi, jak podają "Wieści siegodnia"). Ciekaw jestem, jaką drogą Polacy tłumnie przybywali na Łotwę, może tranzytem przez terytorium Zakonu Krzyżackiego w okresie szczytu jego potęgi, również nad Dźwiną? Może przez Litwę, pustoszącą wówczas polskie pogranicze, bo do unii z Polską daleka była jeszcze droga, albo na pokładzie Air Baltic?

Może Pan wytłumaczy, Panie Iwanie, dlaczego raczy Pan prasę rosyjską takimi niedorzecznościami i wystawia na pośmiewisko Polonię, żądając np. od władz łotewskich wdzięczności za wygraną przez Polaków bitwę pod Kircholmem, która dla Łotyszy a tym bardziej dla nieistniejącej wówczas Łotwy nie miała żadnego znaczenia? Dlaczego wstydzi się Pan na łamach prasy rosyjskiej zarzucić tym władzom np. brak pamięci o roli Polaków w oczyszczeniu Łatgalii z wojsk bolszewickiej Rosji w 1920 roku, co byłoby bardziej słuszne?

Mija się z prawdą zapewnienie Griniewicza, iż również "pod władzą radziecką można było w założonym w 1978 roku Towarzystwie "Polonez" zachowywać tradycje, kulturę, uczyć się języka polskiego". Owo towarzystwo przyjaźni polsko-radzieckiej równie nieoczekiwanie zostało zamknięte jak i niespodziewanie otwarte. "Zapomniał" Pan o tym powiedzieć dziennikarce. Nie domyśla się Pan, dlaczego zostało otwarte? Bo, dlaczego zostało zamknięte, wiemy chyba wszyscy.

Dokonał Pan również podziału ZPŁ na Polaków łotewsko– i rosyjskojęzycznych, posługując się terminologią, zaczerpniętą z leksykonu "największych obrońców praw mniejszości narodowych na Łotwie". Związek Polaków nigdy takiego podziału nie dokonywał, ponieważ konsekwentnie dążył, aby wszyscy Polacy byli przede wszystkim "polskojęzyczni". Czemu Pan nie wytłumaczył dziennikarce, dlaczego tych ostatnich, zwłaszcza w Pana wieku, jest tak mało w Rydze i na Łotwie? Przecież można było w towarzystwie przyjaźni polsko-radzieckiej kultywować kulturę, język...

Niezrozumiały, z niedoinformowania chyba wynikający, jest żal pod adresem państwa, które "wydzieliło Łotyszom piękny gmach w centrum Rygi", podczas gdy Polacy "już od wielu lat bezskutecznie proszą o budynek dla Domu Kultury Polskiej". Otóż państwo po prostu przekazało własność jego prawowitym właścicielom – Towarzystwu Łotewskiemu, założonemu w 1868 roku w przeważnie niemieckiej jeszcze Rydze. Budynek, o którym mowa, został zbudowany na środki tego Towarzystwa w 1870 roku. W podobny sposób "niesprawiedliwe państwo" przekazało Dom Polski Polakom Dyneburga, dawny Teatr Żydowski – Towarzystwu Żydowskiemu w Rydze itd.

Polacy przedwojennej Rygi takiej nieruchomości, jak wiadomo, niestety nie mieli, zaś ich potomkowie w Rydze posowieckiej w latach 90-ch ub. stulecia, również nie wykazali się specjalną inwencją w tym zakresie, chociażby w ubieganiu się o legendarną już "działkę przy ul. Erglu".

Również wywiad Ludmiły Stoma w tygodniku "Wieści" zawiera rewelacyjne odkrycia i konkluzje: "groby legionistów polskich, poległych w czasie I Wojny Światowej w walkach o niepodległość Łotwy", liturgia łacińska w kościołach łotewskich w celu ..."konspiracji" przed władzami [sowieckimi], wielcy pisarze polscy – Sienkiewicz, Mickiewicz i Kwaśniewski (czyżby Aleksander ?). Wynurzenia Pani Marii Jurkow o niedoskonałej kulturze łotewskiej i nostalgię za językiem rosyjskim w szkołach polskich pozostawiam bez komentarza.

Romuald Lebedek