Pismo Związku Polaków na Łotwie

Dobra książka na wschód

W roku bieżącym Fundacja "Pomoc Polakom na Wschodzie" realizuje swoje cele statutowe w podziale na sześć bloków programowych: Media polskie na Wschodzie; Edukacja polska na Wschodzie; Kultura i Dziedzictwo Narodowe na Wschodzie; Wspieranie aktywności gospodarczej i środowiskowej Polaków na Wschodzie; Pomoc charytatywna; Pomoc Polakom na Białorusi.

Program, wspierający oświatę polską na Wschodzie, obok programu wspomagającego polskie media na Wschodzie, należy do najstarszych i najważniejszych programów prowadzonych przez Fundację. Wieloletnie doświadczenie wspierania procesu edukacji pozwoliło nam stworzyć ofertę całościowej pomocy edukacyjnej dla współpracujących z nami środowisk polskich na Wschodzie. Głównym założeniem programu jest wsparcie mniejszych środowisk polskich w podtrzymaniu świadomości narodowej poprzez rozwój polskojęzycznej oświaty. Program umożliwia prowadzenie procesu dydaktycznego i podnoszenie poziomu kształcenia młodego pokolenia Polaków na Wschodzie, kreowania pozytywnego wizerunku mniejszości polskiej w środowiskach inteligenckich i opiniotwórczych kraju zamieszkania poprzez próbę odrodzenia inteligencji polskiej, wykształconej, świadomej własnej tożsamości narodowej.

Wsparcie Fundacji dla środowisk polskich na Wschodzie w ramach niniejszego programu zakłada pomoc w zakresie: przygotowania kadry nauczycielskiej /dofinansowanie udziału w szkoleniach i kursach metodycznych podwyższających kwalifikacje zawodowe nauczycieli polskich ze Wschodu; wsparcie katedr i lektoratów języka polskiego w zakresie: dofinansowania konferencji i staży naukowych oraz kursów, szkoleń i obozów naukowych, językowych organizowanych w Polsce i w kraju zamieszkania; współfinansowanie wydawnictw naukowych i dydaktycznych – dofinansowanie wydania materiałów metodycznych, pokonferencyjnych i programowych, dofinansowanie wydawnictw w zakresie promocji języka polskiego, dofinansowanie zakupu sprzętu i wyposażenia/; stworzenia bazy edukacyjnej /adaptacja sali dydaktycznej, zakup wyposażenia i sprzętu, zakup literatury, materiałów i pomocy dydaktycznych/; wsparcia inicjatyw aktywizujących działalność uczniów /dofinansowanie organizacji przedsięwzięć i imprez, w których uczestniczą uczniowie szkółek sobotnio-niedzielnych (szkoły partnerskie, wymiana uczniów, wyjazdy edukacyjno – poznawcze, obozy językowe, spotkania tematyczne itp.), realizując w ten sposób program nauczania/.

W roku bieżącym tj. 2006 Fundacja w ramach realizacji niniejszego programu wspiera około 180 szkółek sobotnio – niedzielnych funkcjonujących przy polskich stowarzyszeniach i parafiach katolickich na Wschodzie, jak również 12 katedr i 45 lektoratów języka polskiego na Ukrainie, Litwie, Białorusi a także w Kazachstanie, Rosji, Gruzji, Armenii, Mołdawii, Estonii, na Łotwie, w Uzbekistanie, Kirgistanie i Tadżykistanie obejmując pomocą około dziesięciu tysięcy dzieci i młodzieży polskiej na Wschodzie.

W roku 2006, ogłoszonym przez Senat RP Rokiem Języka Polskiego, udzielając wsparcia działaniom oświatowym naszych rodaków na Wschodzie i uznając, książkę za podstawowy nośnik języka, kultury i tradycji narodowej, Sekcja Wydawców Edukacyjnych Polskiej Izby Książki i Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie przystępują do realizacji długofalowego programu mającego na celu pomoc w zakresie dostarczania literatury i książkowych pomocy dydaktycznych dla polskich szkół i szkółek sobotnio-niedzielnych na Wschodzie.

Program nosi nazwę: "Dobra książka na Wschód".

Honorowy patronat nad programem objął Marszałek Senatu RP, Bogdan Borusewicz.

Uczestnicy programu zobowiązują się do:

  1. Fundacja "Pomoc Polakom na Wschodzie": przeprowadzenia analizy potrzeb środowisk polskich na Wschodzie w zakresie książkowych pomocy dydaktycznych i literatury, systematycznego przekazywanie zebranych informacji powyższym wydawnictwom oraz dystrybucji otrzymanej literatury.
  2. Wydawnictwa – członkowie Sekcji Wydawców Edukacyjnych PIK: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Nowa Era, Wydawnictwo Szkolne PWN, Pearson Education Polska, Oxford University Press Polska i Stentor: przekazywania, w miarę swoich możliwości i zgłoszonego zapotrzebowania, literatury i książkowych pomocy dydaktycznych na potrzeby środowisk polskich na Wschodzie.

Pierwszymi odbiorcami zebranych książek, podręczników, literatury, książkowych pomocy dydaktycznych będą:

  1. Polska Macierz Szkolna na Litwie /Wilno/ : Józef Kwiatkowski – Prezes
  2. Zjednoczenie Społeczne "Polska Macierz Szkolna na Białorusi" /Grodno/: Stanisław Sienkiewicz – Prezes
  3. Zjednoczenie Społeczne "Związek Polaków na Białorusi" /Grodno/Andżelika Borys – Prezes
  4. Zjednoczenie Nauczycieli Polskich na Ukrainie /Drohobycz/ Adam Chłopek – Prezes

W roku 2007 Fundacja planuje objąć powyższą pomocą także środowiska polskie w Federacji Rosyjskiej.

Wniosek o dofinansowanie w ramach programu Dobra książka na Wschód (formularz w j. polskim) ../forms/book.pdf../forms/book.pdf

Przegląd polskiej prasy

Rząd chce dać przywileje Polakom za granicą

Wiktor Ferfecki, Życie Warszawy, 27 czerwca 2006ca 2006

Karta Polaka ma duże szansy na uchwalenie w tej kadencji Sejmu. Rząd kończy prace nad projektem ustawy o Karcie Polaka – legitymacji dla rodaków mieszkających poza krajem. Dzięki niej Polacy będą mogli łatwiej niż dotąd odwiedzać ojczyznę, osiedlać się w niej lub studiować. Rządowy projekt ustawy jest już w fazie nieformalnych konsultacji międzyresortowych – ujawnia Michał Dworczyk, doradca premiera ds. Polonii i Polaków za granicą. Zgodnie z projektem, wszyscy rodacy, którzy mieszkają poza granicami kraju – a nie mają polskiego obywatelstwa – będą mogli starać się o specjalną legitymację: Kartę Polaka. By ją otrzymać, będą musieli dowieść polskiego pochodzenia.

Wachlarz przywilejów

Jakie przywileje wiązałyby się z posiadaniem Karty Polaka? Na razie szczegóły rządowego projektu objęte są tajemnicą. Jednak nieoficjalnie ŻW dowiedziało się, że Karta dawałaby prawo do nauki i studiów w ojczyźnie na równi z Polakami, przywilej bezpłatnego wstępu do muzeów i – co najważniejsze dla rodaków mieszkających za wschodnią granicą – ułatwienie w otrzymywaniu wiz wjazdowych do Polski.

– Uproszczenie procedury wizowej to i tak bardzo dużo. Zdajemy sobie sprawę z tego, że na całkowite zniesienie wiz nie mamy co liczyć. W końcu Polska przystępuje w przyszłym roku do układu z Schengen, co niesie za sobą zaostrzenie polityki imigracyjnej – komentuje prezes Związku Polaków na Ukrainie Stanisław Kostecki.

Dzięki Karcie Polakom bez obywatelstwa łatwiej będzie też wyegzekwować konstytucyjny przepis dający im prawo do osiedlania się w ojczyźnie przodków. W tej chwili jest to bardzo trudne ze względu na skomplikowaną procedurę udowadniania polskiego pochodzenia. Nowa ustawa znacznie ją uprości.

Raz ustalonego pochodzenia nie można będzie podważać, za to stracić będzie można przywileje wiążące się Kartą Polaka. Legitymację tę polskie państwo może odebrać za niegodne sprawowanie.

Poparcie Platformy

Czy rządowy projekt doczeka się uchwalenia w tej kadencji Sejmu? Jest na to duża szansa. Szczególnie że opowiada się za nim nawet opozycja.

– Oczywiście, że poprzemy, choć nie oznacza to, iż nie będziemy zgłaszali zastrzeżeń – deklaruje posłanka PO Halina Rozpondek z Sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą. – Chodzi o to, by nasi rodacy czuli się jak we własnym kraju. Na Kartę Polaka czekamy już od wielu lat – dodaje.

Halina Rozpondek przypomina, że nie będzie to pierwsze podejście do uchwalenia Karty. Analogiczny projekt powstał już w 1999 roku, ale do końca kadencji AWS nie doczekał się wejścia pod obrady parlamentu. Później przeciwny był mu Sojusz Lewicy Demokratycznej. – W tamtym projekcie zapisano, że każdy Polak ma prawo do pracy i mieszkania. To były nierealne postulaty – tłumaczy teraz posłanka SLD prof. Joanna Senyszyn.

Moralna rekompensata

– Środowiska polonijne przy tych zapisach wcale wtedy nie obstawały – polemizuje z nią Stanisław Kostecki. – Zawsze bardziej liczyły się dla nas kwestie moralne wiążące się z Kartą. Ważne są też kwestie praktyczne: dzięki niej moglibyśmy w końcu policzyć, ile np. mieszkańców Ukrainy przyznaje się do polskiego pochodzenia. Jestem wdzięczny obecnym władzom za to, że choć jesteśmy w Unii, forsują ten projekt – dodaje.

Mniej optymistycznie na Kartę Polaka zapatruje się za to dr Krystyna Gąsowska ze Stowarzyszenia Wspólnota Polska. Obawia się, że po uchwaleniu Karty nastąpi wysyp oszustów o wątpliwym polskim pochodzeniu. Będą chcieli za wszelką cenę udowodnić swoje korzenie, by nabyć wiążące się z Kartą przywileje. – Dlatego tryb ustalania polskiego pochodzenia powinien zostać ustalony w sposób rozsądny – podsumowuje.

Przelana krew nie poszła na marne

Wojciech Wybranowski, Nasz Dziennik, 29 czerwca 2006

Kilkadziesiąt tysięcy osób, przedstawiciele władz Polski na czele z głową państwa Lechem Kaczyńskim, z prezydentami Niemiec, Słowacji, Węgier i Czech wzięło wczoraj udział w uroczystych obchodach 50. rocznicy Powstania Poznańskiego Czerwca. Specjalny telegram z tej okazji przesłał Ojciec Święty Benedykt XVI.

50 lat po krwawym stłumieniu Powstania Poznańskiego Czerwca '56 roku żaden ze sprawców masakry nie poniósł odpowiedzialności, a śledztwo prowadzone jednoosobowo przez poznański IPN wciąż zamiast odpowiedzi przynosi nowe pytania. Do dziś nie wiadomo m.in., kogo w wielkiej tajemnicy pochowano w bezimiennych grobach na cmentarzu w Pile. Śledztwo w tej sprawie prowadzi poznański IPN.

28 czerwca 1956 r. robotnicy i studenci Poznania upomnieli się o prawo do godnego życia, prawo do wolności, protestując przeciwko narzuconej Polsce siłą komunistycznej władzy.

– Pamiętam, jak dziś: ludzie na placu Stalina (dziś Mickiewicza) czekali na przedstawicieli władzy. Nikt się nie pojawił. Nagle, w jakimś takim odruchu spontanicznym, ktoś zaintonował "Boże, coś Polskę". I nagle nad miastem, śpiewana przez kilkadziesiąt tysięcy osób, popłynęła ta pieśń. Z wieży zamku zrzucono znienawidzoną czerwoną flagę, z okien wyrzucano portrety Lenina, Stalina, Dzierżyńskiego. Ktoś zawiesił biało-czerwony narodowy sztandar. To już nie była manifestacja, to było powstanie – tak po latach wspomina w rozmowie z nami jeden z uczestników powstania.

W czwartek, 28 czerwca 1956 r. o godz. 6.00 poznańscy robotnicy Zakładów im. Stalina (dziś Cegielskiego) podjęli strajk generalny i zorganizowali masową demonstrację uliczną. Protestowali pod hasłami: "Chcemy chleba i wolności!", "Precz z bolszewikami!", "Żądamy wolnych wyborów pod kontrolą ONZ!". W wyniku dwudniowych starć na ulicach miasta zginęło co najmniej 58 osób, a ok. 600 zostało rannych. Najmłodszą ofiarą zamieszek był 13-letni Romek Strzałkowski, zaś najkrwawsze walki toczyły się w rejonie ulicy Kochanowskiego, gdzie mieścił się budynek Urzędu Bezpieczeństwa.

– Ogień był skierowany w nas, ludzie padali na ulicę, krew pojawiała się w kałużach, krzyki. Strach przeraźliwy. Z domów tryskały na nas białe odpryski tynku, bo strzały padały nie tylko z budynku UB, ale i z sąsiednich. Później okazało się, że były tam mieszkania funkcjonariuszy UB i strzelali do nas ze wszystkich stron – opowiadał nam dr Ireneusz Kubacki.

Walki trwały dwa dni, a ofiarami rzezi zorganizowanej przez żołnierzy KBW na polecenie najwyższych władz partyjnych stały się przede wszystkim dzieci i przechodnie. Jak choćby młody mężczyzna, którego wspomina Aleksandra Banasiak, bohaterska pielęgniarka i uczestnik powstania.

– Ona była w ósmym miesiącu ciąży. On zginął na ulicy. Nie można jej było oderwać od narzeczonego. Ja tego nigdy nie zapomnę – mówi Aleksandra Banasiak, odznaczona niedawno medalem Florence Nightingale, odpowiednikiem pielęgniarskiego Nobla.

Starsi wiekiem poznaniacy w ubraniach udekorowanych biało-czerwonymi rozetkami, młodsi z bransoletkami w narodowych barwach szli wczoraj na plac już nie po to, by – jak ich ojcowie, dziadkowie – walczyć o wolność, o "Polskę katolicką, a nie bolszewicką". Przyszli przed pomnik Poznańskiego Czerwca '56 oddać hołd tym, którzy w walce z komunistycznym reżimem właśnie na ulicach Poznania ponieśli śmierć.(...)

Do stolicy Wielkopolski na uroczystości ku czci bohaterów Poznańskiego Czerwca '56 przybyli: prezydent Lech Kaczyński, premier Kazimierz Marcinkiewicz, marszałkowie Sejmu i Senatu – Marek Jurek i Bogdan Borusewicz, prezydenci: Niemiec – Horst Koehler, Węgier – Laszlo Solyom, Czech – Vaclav Klaus, i Słowacji – Ivan Gaszparovicz.

Obchody rozpoczęły się uroczystą Mszą św. koncelebrowaną przez ks. abp. Tadeusza Gocłowskiego, metropolitę gdańskiego. Specjalny telegram do uczestników obchodów 50. rocznicy Powstania Poznańskiego Czerwca '56 przesłał również Ojciec Święty Benedykt XVI. "Przelana przez poznańskich robotników, kobiety i dzieci krew nie poszła na marne, była zasiewem wolności, który miał zaowocować po latach upadkiem systemu stalinowskiego i pełną niepodległością narodu" – napisał Papież.

[...]

Obecny na uroczystościach prezydent Lech Kaczyński powiedział, że oddaje szczególny hołd bohaterom tamtych dni, uczestnikom Powstania Poznańskiego Czerwca '56, zrywu, bez którego nie byłoby późniejszych, zakończonych ostatecznie odzyskaniem wolności.

– To, co stało się w Poznaniu w czerwcu 1956 r., miało znaczenie szczególne. Po raz pierwszy na taką skalę robotnicy, którzy mieli być podstawą tamtego ustroju, przeciwko niemu wystąpili. Po raz pierwszy też robotnicy zostali na taką skalę przez władzę, która nazywała się ludową, zmasakrowani – mówił prezydent. Kaczyński zauważył również, że Poznański Czerwiec '56 był ważną częścią pewnego cyklu zdarzeń, które wskazywały na to, że Naród Polski nigdy nie pogodził się z narzuconym siłą ustrojem komunistycznym. Prezydent podkreślił, że Powstanie Poznańskie wyzwoliło procesy, które wprawdzie nie zniosły komunistycznego ustroju, ale sprawiły, że reżim złagodniał.

Występujący przed zgromadzonymi na placu mieszkańcami Poznania i uczestnikami powstania prezydenci: Niemiec, Słowacji, Czech i Węgier, wskazywali, że to właśnie wydarzenia z Poznania dały ruchom obywatelskim, antykomunistycznej opozycji w ich krajach impuls i siłę do walki z reżimem. – Dziękuję Poznaniowi za to, że w 1956 r., w dobie strachu i zniewolenia nauczył nas, jak przestać się bać i walczyć o wolność – mówił prezydent Słowacji Ivan Gaszparovicz. Jego słowa zostały nagrodzone burzą oklasków.

Z kolei prezydent Czech Vaclaw Klaus podkreślał, że dzięki wydarzeniom sprzed 50 lat dzisiaj wiemy, jaką cenę ma dyktatura i podporządkowanie i czym jest wolność. Prezydent RFN Horst Kohler przypomniał, że poznańskie powstanie zapoczątkowało ruch do wolności, nie tylko w Polsce, którego reżimowi komunistycznemu nie udało się już powstrzymać. Poznaniakom dziękował również prezydent Węgier Laszlo Solyom – jak mówił – za pomoc i wsparcie w tragicznych chwilach Powstania Węgierskiego '56.

– My, Węgrzy, w Poznaniu widzieliśmy prekursora naszego powstania i zrywu wolnościowego Budapesztu – mówił Laszlo Solyom. Prezydent Węgier przywołał też postać 15-latka Petera Mansfelda – symbolu budapeszteńskiej rewolucji, który był odpowiednikiem Romka Strzałkowskiego.

Występujący w imieniu uczestników powstania Ryszard Biniak zaapelował do młodych Polaków, by nie zmarnowali wywalczonej wolności.

Kilkudziesięciu kombatantów otrzymało z rąk prezydenta Kaczyńskiego odznaczenia państwowe: Krzyże Oficerskie i Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski oraz Krzyże Zasługi. Przed Poznańskimi Krzyżami złożono kwiaty i zapalono znicze.

Opracował Robert Trzaska. Źródło: Publicystyka własna (Polska), 2006-07-04